Słownik Języka Polskiego definiuje słowo hazard jako „ryzykowne przedsięwzięcie, którego wynik zależy od przypadku” oraz „gry lub zakłady, w których stawką są pieniądze”. Rozumiem to tak: hazard jest rodzajem gry, w której wygrana zależy od szczęścia (element losowości), a stawką są pieniądze lub inne dobra, które można stracić.Wśród różnych form hazardu najczęściej wymienia się: grę w kasynie (np. ruletka czy poker), grę na automatach (np. jednoręki bandyta), obstawianie gier sportowych (np. wyścigi konne czy mecze piłki nożnej), losy na loterii (np. Lotto), konkursy audiotele, zdrapki. Niektórzy w tym gronie umieszczają też grę na giełdzie i handel na rynku Forex, zwłaszcza na niskich interwałach czasowych. Każda z wymienionych form wiąże się z hazardem i może uzależnić, ale nie musi. Jeśli np. biorę 1000PLN i idę do kasyna z zamiarem grania przez maksymalnie 3 godziny niezależnie od tego czy będę przegrywać czy wygrywać i tego planu się trzymam, to nic złego się nie dzieje. Problem pojawia się, gdy wygrywam kolejne 1000PLN, potem kolejne, a potem nagle przegrywam raz i drugi (a nie chcę) i zaczynam tracić kontrolę nad sobą i nad tym co robię. Przegrywam więcej niż przyniosłem. Hazard w tym przypadku nabiera cech patologii i staje się postępującą choroba ciała, duszy i emocji. Można próbować zatrzymać i ograniczyć jej negatywne skutki, ale o pełne wyleczenie bardzo trudno. Wg ICD-10 (Międzynarodowa Statystyczna Klasyfikacja Chorób i Problemów Zdrowotnych) patologiczny hazard „polega na często powtarzającym się uprawianiu hazardu, który przeważa w życiu człowieka ze szkodą dla wartości i zobowiązań społecznych, zawodowych, materialnych i rodzinnych”. Definicja ta nie dotyczy nadmiernego uprawiania hazardu przez osoby z zaburzeniem maniakalnym, hazardu i zakładania się bliżej nieokreślonego oraz hazardu uprawianego przez osoby z zaburzeniami osobowości typu dysocjacyjnego.

Wpływ na rozwój uzależnienia od hazardu mają czynniki biologiczne (układ nagrody w mózgu i szlaki dopaminowe – piszę o tym więcej w ogólnym artykule o uzależnieniu), psychologiczne (też tam), duchowe (wartości inne niż uzależniacz tracą znaczenie) i społeczne (naśladownictwo, przynależność). W odniesieniu do hazardu kluczowe znaczenie dla patologizacji jednostki mają problemy finansowe i przypadkowa duża wygrana (zwłaszcza na początku). Natomiast w sferze psychicznej bardzo ważne okazują się wewnętrzne stany pobudzenia i trudności w jego regulacji, zaburzenia samooceny oraz trudności w relacjach z innymi. Zacznijmy może od końca: pierwsze relacje z innymi dla większości ludzi to relacje z własnymi rodzicami czy ówczesnymi stałymi opiekunami. Jeśli z jakichś powodów zabrakło tam ciepła i troski to powstaje pewien rodzaj deficytu. Człowiek nieświadomy tego szuka możliwości jego złagodzenia czy wypełnienia np. w dorosłych związkach albo/i różnego rodzaju „rozweselaczach”. Często jednak dopiero psychoterapia pozwala na skuteczne poradzenie sobie z tym tematem. Osoby, które wychowywały 

się w rodzinach dysfunkcyjnych (alkohol, przemoc, ale też brak miłości, nadmierna kontrola czy zbyt wygórowane wymagania albo masywna krytyka) są bardziej narażone na hazard patologiczny (tak wynika z obserwacji i badań). Dzieci z takich rodzin nie znają swojej wartości, są niepewne, często czują się zagubione i wyobcowane. Na takie nieprzyjemne odczucia hazard daje rozwiązanie – silne emocje, oderwanie od rzeczywistości i poczucie bycia – w końcu! - kimś ważnym. Ponadto, w dzieciństwie poza wzorcem relacji swoje źródło ma również sposób postrzegania siebie. I tak: dzieci kochane, akceptowane i wspierane mają lepszą samoocenę. Te, które były krytykowane, wyśmiewane i ograniczane stają się niepewnymi siebie dorosłymi albo powielają schemat i wchodzą w rolę 'silniejszego i uprawnionego do pomniejszania' albo próbują udowodnić, że jednak zasługują na szacunek. Sposoby radzenia sobie z poczuciem niższości mogą być jak widać różne. W odniesieniu do patologicznego hazardu mogą zapewne działać wszystkie, ale najbardziej wydaje mi się prawdopodobny ostatni. Początkowe wygrane sprawiają bowiem, że łatwo poczuć się KIMŚ, a później trudno jest z tego zrezygnować. Zaczyna się więc rozbudowywać świat fantazji i wielkościowych wizji. Aby je utrzymać wydatkowane są coraz większe nakłady energii (kosztem aktywności i relacji z ludźmi niezwiązanymi z hazardem). W skrajnych sytuacjach nałogowi hazardziści nie śpią, nie jedzą, nie odchodzą od gry przez wiele godzin czy dni, nie czują bólu. To prowadzi do poważnych szkód w organizmie i w relacjach (adrenalina wydzielana w stresie ma wpływ na ciało, ale przekłada się też na życie domowe i często prowadzi do konfliktów). Przewlekły brak wypoczynku u nałogowych hazardzistów pogłębia trudności w regulacji stanów wewnętrznych. Na początku często chęć gry bierze się z pragnienia wygranej albo poradzenia sobie z nieprzyjemnymi uczuciami (ucieczka od bólu, smutku czy nudy). W miarę rozwoju uzależnienia coraz mniej jednak chodzi o zysk finansowy, a coraz bardziej o emocje. Łatwo osiągnąć stan przyjemnego wzbudzenia grając lub jeszcze bardziej oczekując na wygraną (dwufazowe przeżywanie przyjemności – opis w poprzednim tekście). Najważniejszą gratyfikacja dla nałogowego hazardzisty stają się emocje. Adrenalina i dopamina wydzielane w mózgu w trakcie gry działają pobudzająco, mobilizująco, euforyzująco. Granie poprawia zatem szybko i łatwo nastrój (już nie tylko myślenie o sobie). Często okazuje się, że hazard jest ucieczką przed poczuciem pustki, smutkiem, bezsensem życia, depresją czy osamotnieniem. Kolejne wygrane poprawiając nastrój i postrzeganie siebie popychają do dalszej gry. Natomiast przegrana powoduje spadek szacunku do siebie oraz często żądzę odzyskania straconych pieniędzy (i dobrego mniemania o sobie). Strata jako nieprzyjemne doświadczenie stymuluje do poszukiwania komfortu psychicznego w kolejnych grach. Paradoksem mogłoby się wydawać to, że wielu nałogowych hazardzistów jest bardziej zadowolonych z przegranej niż z wygranej. Łatwo to jednak zrozumieć jeśli pomyśli się, że przegrana niejako uprawomocnia ich pragnienie odegrania się i pozwala na dalsza grę. Tym samym umożliwia dalsze przeżywanie stanów tego specyficznego wzbudzenia emocjonalnego. W efekcie osoba grająca, niezależnie od swojego stanu finansowego nie jest w stanie przerwać gry, bez względu na konsekwencje. Zamiast tego coraz śmielej fantazjuje o swojej wielkości. Zamyka się w sobie i koncentruje tylko na grze. Pojawiają się błędy logiczne w myśleniu. Hazardzista przestaje kontrolować swoje żądze. Mimo negatywnych konsekwencji chęć uwolnienia się od nieprzyjemnego odczucia wewnętrznego napięcia jest silniejsza. Ale z powodu adaptacji mózgu potrzeba coraz mocniejszych bodźców – większych stawek albo dłuższego czasu gry (w tradingu prowadzi to do overtradingu). Stopniowo inne obszary życia znikają w cieniu coraz ważniejszej aktywności jaką staje się gra aż do momentu, gdy tylko ona zostaje w życiu.

W literaturze często opisuje się 4 fazy rozwoju uzależnienia od hazardu:

  1. faza zwycięstw – czasem mówi sie o tzw. "szczęściu początkującego". W tym etapie granie ma charakter okazjonalny. Mogą pojawiać się duże wygrane powodujące coraz silniejsze pobudzenie i potrzebę dalszej gry. Gracz często fantazjuje na temat wielkich wygranych i zaczyna wierzyć w to, że znów wygra. Coraz częściej ryzykuje większe kwoty żeby czuć to przyjemne napięcie emocjonalne
  2. faza strat – grajac o coraz wyższe stawki gracz ponosi tez coraz większe ryzyko narażając się tym samym na wysokie straty. W sytuacji niepowodzenia zaciąga pożyczki i próbuje się odegrać. Jeśli wygra – musi spłacać długi. Nałgowy hazardzista gra zaniedbując pracę i dom. Pojawiają się coraz bardziej masywne kłamstwa i coraz silniejsza wiara w niedaleką„wielką wygraną”. Ukrywanie nałogu staje się priorytetem i prowadzi do wyalienowania
  3. faza desperacji –utrata pracy i narastające długi oraz presja wierzycieli zaczynają wywoływać panikę. Osłabienie albo utrata więzi (z rodziną i przyjaciółmi) odbiera wsparcie społeczne. Obciążenia finansowe i psychiczne oraz brak wsparcia prowadzą do psychicznego wyczerpania. Pojawiają się wyrzuty sumienia, poczucie winy, bezradność i depresja. Upada moralność – ważne jest to, żeby zdobyć pieniądze nieważne w jaki sposób (dlatego niedpuszczalne kiedyś kradzieże, wyprzedaż wartościowych rzeczy czy oszustwa w tej fazie stają się akceptowalne). Co gorsza, nastepuje rónież silna instrumentalizacja otoczenia – inni ludzie są o tyle ważni o ile mogą być źródłem dodatkowych pieniędzy na grę.
  4. faza utraty nadziei – gracz nie jest już w stanie dłużej utrzymywać fałszywego obrazu siebie i iluzji dobrego funkcjonowania. Pojawia się poczucie beznadziejności. Często dochodzi do ostetcznego zerwania bliskich więzi (rozwód). W osamotnieniu i rezygnacji coraz częściej przychodzą do głowy myśli samobójcze. W najgorszym przypadku dochodzi do zamachu na własne życie, czasmi skutecznego. Niekiedy hazardzista "wybiera" inne uzależnienie, np. od leków, narkotyków czy alkoholu. Niekiedy trafia do więzienia. Czasem zwraca się po pomoc... 

Proces uzależniania się postępuje stopniowo i dotyka coraz szerszych obszarów funkcjonowania człowieka. W konsekwencji nałogowy hazardzista ma bardzo ograniczone możliwości kierowania swoim zachowaniem. Staje się więźniem dręczącego go uzależnienia.

Czy trading to hazard? Czy na giełdzie graja tylko patologiczni hazardziści?

Według mnie niekoniecznie. Wydaje mi się, że tradingu nie należy bezkrytycznie utożsamiać z hazardem. Owszem, cała rzecz dotyczy pieniędzy i rzeczywiście można je stracić (co gorsza ze statystyk wynika, że większość traderów traci). Z drugiej jednak strony, w każdym biznesie jest ryzyko poniesienia straty. Ani dobry biznesplan, ani znajomość branży, ani wspólnicy nie dają gwarancji zysku. Poza tym, w pewnej mierze to co się dzieje z pieniędzmi inwestowanymi na rynku zależy od inwestora. Podkreślam, w pewnej mierze. Inwestycje na Forex czy na giełdzie bardzo mocno obciążone są czynnikiem losowości (definiującym jednak hazard). Ale jest też znaczący czynnik osobowy. Wiedza i samodyscyplina (w obszarze trzymania się strategii oraz zarządzania ryzykiem i kontroli emocji) wydają sie być zmiennymi, które będą różnicowały tradera od hazardzisty. Przewaga budowana jest przez konsekwentne trzymanie się zasad planu inwestycyjnego w długim terminie, a nie w odniesieniu do pojedynczej transakcji.

Niemniej jednak sprawa nie jest aż tak optymistyczna. Uważam bowiem (i raczejnie jestem w tym odosobniona), że istnieje bardzo duże zagrożenie popadnięciem w patologiczny hazard na giełdzie czy na Forex. Dlaczego? Z kilku powodów. Po pierwsze, jest ogromna dostępność i łatwość tego typu inwestycji – nie trzeba nawet wychodzić z domu, by otworzyć rachunek rzeczywisty albo zainwestować jakąś sumę „wirtualnych” pieniędzy. Po drugie,biologia i mózgowy układ nagrody predysponują człowieka do poszukiwania przyjemności w oczekiwaniu na zyski. Po trzecie, bardzo szybko można uzależnić się od poczucia wyjątkowości, mocy i możliwości jakie daje Forex czy giełda. Po czwarte, to bardzo dobry sposób na ucieczkę od codziennej szarzyzny i niekiedy jałowości życia – na rynku emocje stale falują, a inwestorzy płyną na falach tych zbiorowych emocji przeżywając własne uniesienia lub upadki. Pojawia się potrzeba przeżywania „tego” stanu napięcia, ekscytacji, itd. i ona może zacząć determinować handel. Po piąte, nieograniczone niemalże możliwości jakie daje Fx dodatkowo udostępniając dźwignię finansową szybko mogą doprowadzić do rozbudzenia żądzy pieniądza (a to jest „substancja” uzależniająca w hazardzie), która może stać się pierwszym krokiem do upadku zasad i tradera. Z czasem jednak paradoksalnie pieniądz traci swą rzeczywistą wartość dla hazardzisty. Staje się on narzędziem umożliwiającym grę. Grę, w której kluczowego znaczenia nabiera sama gra i emocje, które jej towarzyszą. „Nudny handel” z racjonalnym planem (wiedza i strategia) i konsekwencją w działaniu (samodyscyplina) jako czynniki ochronne przed popadnięciem w patologiczny hazard stają się wtedy nieznaczące.

Zatem, zagrożenie rzeczywiście istnieje. W oddzielnym pliku załączam krótką ankietę, która pozwoli Ci wstępnie zweryfikować czy problem patologicznego hazardu dotyczy tez Ciebie lub czy jesteś w grupie podwyższonego ryzyka. Zdecyduj się ją wypełnić jeśli chcesz się tego dowiedzieć. Pamiętaj jednak, że nie zastąpi to profesjonalnej diagnozy i konsultacji u specjalisty.

Marta Sokołowska

Psychoterapeuta z bogatym doświadczeniem zawodowym. Traderka korzystająca z wskazówek Niala Fullera. Opracuje ćwiczenia z psychologii tradingu oraz diagnostykę psychologicznych uwarunkowań tradingu.