Myślenie magiczne związane jest z błędną atrybucją związków przyczynowych w wyjaśnianiu codziennych zjawisk. Z tego powodu współcześnie nazywa się je nielogicznym czy nieracjonalnym. Typowe dla tego zniekształcenia poznawczego jest zakładanie istnienia relacji pomiędzy zjawiskami fizycznymi, które nic nie wiąże poza podobieństwem, przestrzenną lub czasową stycznością oraz przekonanie, że myśl, słowo czy gest wpływa na rzeczywistość, tak samo jak fizyczne działania.

U ludzi zdrowych myślenie magiczne często pełni funkcję obronną przed lękiem – pomaga obniżyć jego poziom, ale nie zaburza postrzegania rzeczywistości i interpretacji zdarzeń. Stanowi wówczas mechanizm wspierający zdrowie psychiczne. W niektórych przypadkach prowadzi jednak do poważnych zaburzeń myślenia (np. urojeń) i utraty kontaktu z rzeczywistością (np. w schizofrenii). Warto podkreślić, że myślenie magiczne jest normalnym etapem rozwoju człowieka i u małych dzieci nie stanowi anomalii.

Psychologiczne wyjaśnienie

  1. Nieodróżnianie wyobrażeń i marzeń od rzeczywistości. Jest to proces normalny we wczesnym dzieciństwie (między drugim a szóstym rokiem życia). Na etapie tzw. myślenia przedoperacyjnego (Jean Piaget, szwajcarski psycholog i jego koncepcja) świat rzeczywisty i świat magii wzajemnie się przenikają i oddziałują na siebie. Około trzeciego roku życia dziecko mimo, że odróżnia świat realny od fikcji, to nadal uważa je za równorzędne. I jest to normalne w tym wieku.
  2. Skojarzenie czasowo-przestrzenne pomiędzy symbolami a przedmiotami i zdarzeniami, wskazujące na przyczynowość procesu myślenia. Można tu odnieść się do tzw. praw kojarzenia wywodzących się od Arystotelesa: styczności w czasie, podobieństwa i kontrastu. W myśleniu magicznym szczególnie mocno zaznaczają się dwa pierwsze. Prawo kojarzenia polega na tym, że coś co jest uznane za podobne do czegoś staje się z tym czymś identyczne. Natomiast prawo styczności w czasie mówi, ze jeśli coś było ze sobą w styczności jest tożsame.
  3. Lęk lub strach (na przykład w obliczu zagrożenia czy cierpienia). Przy takich emocjach często odwoływanie się do zabiegów i czynności magicznych ma zapewnić bezpieczeństwo i ratunek. W trudnych i ekstremalnych sytuacjach myślenie racjonalne zostaje niejako zwieszone, czerpanie z posiadanej wiedzy ograniczone, pojawiają się sprzeczne sądy, myślenie zmienia się, a głównym celem staje się minimalizacja przykrych emocji.

Codzienna praktyka

  1. Straszne historie o potworach czających się za zasłonką albo pod łóżkiem i wiara w niewidzialnych przyjaciół będące efektem magicznego myślenia małych dzieci. Na tym etapie rozwoju dzieci bez wahania wierzą w świętego Mikołaja i różnego rodzaju wróżki czy straszydła. Nie jest to nic dziwnego i u większości dorosłych nie budzi niepokoju. Mimo że to wyraźnie magiczne myślenie, nie stanowi ono w tym wieku zagrożenia. Kłopot zaczyna się jeśli dziecko z tego nie wyrasta.
  2. „Pechowy piątek trzynastego”, konieczność siadania po tym jak wróciłeś po coś zapomnianego wyszedłszy już z domu, przechodzenie pod drabiną, pukanie w niemalowane drewno, spluwanie przez lewe ramię, itd. itp. Tego typu zabobony są często spotykane nawet we współczesnym świecie. A czasami stają się wygodnym wytłumaczeniem dla wielu sytuacji. Np. czarny kot przebiegł mi drogę i dlatego miałem stłuczkę, śniły mi się zęby i dlatego pokłóciłem się z szefem, moja dziewczyna trzymała za mnie kciuki i dzięki temu zdałem egzamin na prawo jazdy (wiązanie niezależnych zdarzeń siłą skojarzenia i nadawanie im specyficznego znaczenia).
  3. Sytuacja zagrożenia życia, np. przy chorobie nieuleczalnej. Chory wiedząc np. że zostało mu kilka tygodni życia twierdzi, że zdrowieje, snuje plany wyjazdowe, nie godzi się na rzeczywistość. Albo ktoś wcześniej krytyczny wobec alternatywnych metod leczenia (typu reiki czy hipnoza) w sytuacji otrzymania diagnozy terminalnej choroby zaczyna szukać takich form leczenia hołdując nietypowemu dla siebie przekonaniu „może pomóc a przecież nie zaszkodzi”. Te metody oddziałując na wyobraźnię dodają nadziei i zapewniają pozorne bezpieczeństwo. Nie odnoszę się tutaj do skuteczności niekonwencjonalnych metod leczenia
  4. Profilaktyka chorób. Ludzie unikają myślenia o poważnych chorobach, bo uważają, że jeśli będą się ich bać czy myśleć o nich to je przyciągną do siebie. Oczywiście, jest większe prawdopodobieństwo zachorowania w sytuacji permanentnego stresu (tego wywołanego martwieniem się o zdrowie również), ale koncepcja przyciągnięcia choroby w jakiś magiczny sposób jest totalnie nieracjonalna. Podobnie jak praktyka personalizacji problemu: niektórzy prowadzą z wyobrażonym nowotworem „rozmowy” zaklinając go by do nich nie przychodził. Żadna z tych koncepcji nie gwarantuje zdrowia, bo zmniejszać ryzyko zachorowania i rozwoju nowotworu można tylko przez regularne badania i odpowiedni styl życia.
  5. Planując zakup telewizora czy wyjazd wakacyjny większość ludzi zazwyczaj myśli racjonalnie – mierząc możliwości na zamiary. Jednak w odniesieniu do emerytury często elementy magiczne wydają się dominować. Mało kto myśli o swojej emeryturze postrzegając jako odległą przyszłość. Nawet jeśli narzeka na ZUS, to nie robi nic poza zawierzeniem swojej przyszłości instytucjom (do których tak naprawdę nie ma zaufania) licząc na dobre rozwiązanie. Większość ludzi zupełnie nieracjonalnie wierzy, że jakoś to będzie i liczy, że rząd nie da im zginąć a ZUS wypłaci co się należy.

A świat rynków finansowych?

Czy tu myślenie magiczne działa? Zastanówmy się... o myśleniu magicznym mówi się w sytuacjach, gdy wydarzenia tłumaczone są irracjonalnymi wyjaśnieniami. Takimi wyjaśnieniami może być np. rozlana kawa przed otwarciem pozycji czy niebieskowłosy goniec z pismem z Urzędu Skarbowego i późniejsze SL tłumaczone niefortunnym zdarzeniem z filiżanką czy kolorem włosów (bez odniesienia do wzbudzonego zdenerwowania czy niepokoju i wpływu tej emocji na decyzję inwestycyjną), odnoszenie się do zjawisk nadprzyrodzonych („diabeł mi podpowiedział chyba żeby tu otworzyć pozycję”) i wiary („to cud, że zarobiłem na tej pozycji”). Samo poszukiwanie świętego Graala na rynku wydaje się mieć tez znamiona magii. Podobnie z mniejszego kalibru „magicznymi formułami” czy magiczną wiarą w różnego rodzaju wskaźniki.

Myślenie magiczne na rynkach finansowych może też uruchamiać się w odpowiedzi na przeżywany przez tradera lęk, strach czy niepewność. Jego przejawem będzie w tej sytuacji np. zaklinanie rzeczywistości („no, teraz do góry...do góry! Przecież to jedyny kierunek! Do góry!!!” „tak bardzo chcę zarobić i potrzebuje tych pieniędzy. Zamknij się na plusie...”). Napisałam wyżej, że myślenie magiczne często uruchamia się w sytuacji zagrożenia życia. Dla ludzkiego mózgu sytuacja utraty znacznej ilości pieniędzy w pierwszym odruchu jest zbliżona do sytuacji zagrożenia życia. Dlatego na poziomie fizjologii i emocji uruchamia tak silne reakcje, a na poziomie myślenia bardzo łatwo wplata magiczność.

Podsumowując

myślenie magiczne kojarzone z procesami archaicznymi i prymitywnym poglądem na świat, a normalnie występujące w rozwoju osobniczym człowieka pojawia się również u osób dorosłych. Myślę, że często taki sposób tłumaczenia rzeczywistości pomaga ludziom w utrzymaniu równowagi psychicznej i jest to jego pozytywny wydźwięk. Jednak w niektórych przypadkach gdzie myślenie magiczne prowadzi do zniekształceń w postrzeganiu i interpretacji rzeczywistości prowadząc do różnego rodzaju szkód uważam, że warto je rozpoznawać, poddawać weryfikacji i modyfikować (urealniać). Zanim stanie się ono stanem chorobowym.

Marta Sokołowska

Psychoterapeuta z bogatym doświadczeniem zawodowym. Traderka korzystająca z wskazówek Niala Fullera. Opracuje ćwiczenia z psychologii tradingu oraz diagnostykę psychologicznych uwarunkowań tradingu.