Do napisania tego tekstu zainspirował mnie przetłumaczony przez Karinę artykuł Niala Fullera JAK WEJŚĆ W TRANSAKCJĘ, KTÓRĄ NA POCZĄTKU PRZEGAPIŁEŚ , a dokładniej poniższe zdanie:

"Spójrz na sygnał pin bar i załóż, że zaczął się ruch, w którym nie uczestniczyłeś od razu po zamknięciu tej świecy, spójrz na niego i po prostu uświadom sobie, że go przegapiłeś."

Gdybym przeczytała je szybko, to być może nawet nie zwróciłabym specjalnej uwagi na te słowa. Ale przeczytałam powoli i doszłam do wniosku, że zawiera się w nich konkretne przesłanie. Spróbuj wrócić do powyższego zdania raz jeszcze… zauważyłeś ten fragment "po prostu uświadom sobie”? Cztery proste wyrazy, ale jakże znaczące. Prawie rok temu sygnalizowałam jak ważna jest wiedza o sobie samym (POZNAJ SAMEGO SIEBIE,A STANIE PRZED TOBĄ OTWOREM CAŁY ŚWIAT), a dziś chcę odrobinę poszerzyć tamtą refleksję i ponownie zachęcić Cię do poznawania samego siebie na różnych płaszczyznach.

Z doświadczenia zawodowego wiem jak duże znaczenie ma przejście jakichś treści psychicznych (wspomnień, emocji czy przekonań) z poziomu nieświadomego (ukrytego) na świadomy (jawny i dostępny już do analizy). Zazwyczaj dokonuje się to w atmosferze odkrycia, nieraz zdumienia albo po prostu ulgi, bo nagle coś pozwala się zrozumieć i wyjaśnia sekwencję niewytłumaczalnych do tej pory zachowań. Od tego momentu życie zwykle nie jest już takie samo. Nagle oczywiste staje się dlaczego w pracy przyjmuję zbyt wiele obowiązków (np. z powodu lęku przed odrzuceniem) albo dlaczego wybrałam na partnera kogoś kto jest mało empatyczny (bo np. mam matrycę relacji, w której brakowało zrozumienia i troski). Dopóki jest to nieświadome działa niezależnie od mojej woli albo nawet wbrew deklarowanym potrzebom czy postawom. Uświadomione pozwala się kontrolować oraz w dużej mierze traci wpływ na przeżywanie i interpretację zdarzeń, a później też na zachowania. Ze względu na swoje doświadczenie nie mam co do tego wątpliwości - na tym bowiem w skrócie polega uzdrawiająca moc psychoterapii. Wiem jednak, że jest sporo osób, które pozostają sceptyczne wobec „psychologizowania”. Mają do tego pełne prawo. Specjalnie dla nich przywołam argumenty wykraczające poza sferę psychologii i w skrócie przybliżę poglądy dyrektora zarządzającego JP Morgan (jeden z największych banków inwestycyjnych na świecie). Chris Lowney, bo o nim mowa, w książce "Heroiczne przywództwo. Tajemnice sukcesu firmy istniejącej ponad 450 lat" pisze: "samoświadomość jest kluczem do odniesienia w życiu sukcesu". Uzmysłowienie sobie ciężaru osobistego bagażu, który utrudnia czy uniemożliwia korzystanie z posiadanych zasobów uważa on za najważniejszy krok we własnym rozwoju na drodze do satysfakcji i samorealizacji. Tym "bagażem" może być np. lęk przed oceną czy niepowodzeniem albo system przekonań na temat siebie samego, innych i świata. Dalej za ważne w osiąganiu sukcesu życiowego Lowney uznaje : wypracowanie własnej wizji świata, rozpoznanie swoich mocnych stron i korzystanie z nich oraz określenie swoich aspiracji i celów życiowych. Nie jest to bardzo odległe od tego, co mówi psychologia i jasno potwierdza wagę świadomości swoich stanów psychicznych.

Niestety sama świadomość swoich uczuć czy myśli to za mało. Do skutecznego radzenia sobie z nimi potrzebujesz jeszcze wiedzieć dlaczego akurat takie stany w danej chwili się pojawiają. To pozwoli zneutralizować uczucia zanim cokolwiek zrobisz. Warto to praktykować, bo przy silnym wzbudzeniu emocjonalnym Twoje możliwości poznawcze są osłabione. Oznacza to, że przy dużym natężeniu lęku (“Zawraca! Zawraca!“ o cenie gdy masz otwartą przeciwną pozycję), złości (“Pie… rynek! Znów mnie załatwił!”) czy euforii (“Mam dobrą passę, więc nie wycofam się. Teraz albo nigdy!”) nie jesteś w stanie myśleć logicznie ani podejmować racjonalnych decyzji. Z drugiej strony, w poczuciu pustki emocjonalnej i swoistego odcięcia od uczuć też niemożliwe jest adekwatne reagowanie. Emocje są przydatne, tylko trzeba się z nimi umiejętnie obchodzić. Możesz się tego nauczyć albo usprawnić w tym obszarze w każdym wieku. Często konieczna jest tu pomoc kogoś z zewnątrz (np psychoterapeuty), ale czasami wystarczy samodzielna analiza własnych reakcji.

Świadomość swojego istnienia, swoich myśli i uczuć, doświadczeń i pragnień, ich pochodzenia i znaczenia oraz umiejętność korzystania z dostępu do nich pozwala lepiej rozumieć siebie i swoje życie oraz wziąć za nie odpowiedzialność. Jednocześnie chroni przed przeżywaniem wewnętrznych konfliktów niweczących realizację planów życiowych. Tego typu konflikt może np. zachodzić między ukrytymi przekonaniami na własny temat a świadomymi deklaracjami (np. "nie zasługuję na miłość" a "chciałbym być z kimś blisko" czy "uczciwie zarabia się tylko ciężką pracą" a "chcę być bogaty i cieszyć się życiem") albo między przeżywanymi emocjami (radość z sukcesów a lęk przed szeroko rozumianą karą np. boską czy odrzuceniem przez ludzi) czy między pragnieniami a uczuciami (chęć zmiany pracy czy stylu życia a lęk przed nieznanym i niepowodzeniem). Jeśli nie rozpoznasz tych konfliktów i w porę ich nie rozwiążesz będą uniemożliwiały Ci realizację planów. Albo już skutecznie to utrudniają.

Wydaje mi się, że Nial Fuller w przywołanym na wstępie tekście właśnie do tego się odnosi.  Pisze: ”Po prostu uświadom sobie"... i uzasadnia jak bardzo jest to rozsądne i zabezpieczające przed głupimi ruchami (typu gonienie za rynkiem albo rezygnacja z sygnału). Świadomość tego, że już czegoś nie zrobię albo coś straciłam i mogę tylko to zaakceptować staje się warunkiem utrzymania stabilności i podjęcia właściwych działań w dalszej kolejności. Zamiast bowiem rozpamiętywać niewykorzystaną okazję i karać się albo złościć na brak spostrzegawczości lepiej skupić się na szukaniu nowych możliwości. Ale żeby tak się stało konieczna jest autorefleksja, wzięcie odpowiedzialności za siebie i rozpoznanie powodów, dla których dana sytuacja wzbudza we mnie tak silne uczucia. Często okazuje się, że przegapienie okazji jest nie do zniesienia, bo uruchamia rdzenne negatywne przekonania o sobie samym (“nie zauważyłem - jestem beznadziejny”) albo emocje (np. przerażenie, złość, niepewność, niepokój, furię) wynikające z niezaspokojonych dawno temu potrzeb (np. bezpiecznego przywiązania, troski, szacunku, kompetencji, właściwie stawianych granic). Jeśli na te dziecięce potrzeby nie było adekwatnej lub przynajmniej wystarczającej odpowiedzi, to w dorosłość człowiek wchodzi właśnie z tym bagażem. Bagażem swoistego niezaspokojenia. I nie chodzi tu tylko o wyjątkowe sytuacje braku opieki (alkoholizm, przemoc, molestowanie), ale też o takie doświadczenia, w których tej opieki jest za dużo lub za mało (opuszczenie, lekceważenie, nadopiekuńczość). W dorosłym życiu różne sytuacje będą uruchamiały schematy związane z tymi niezaspokojonymi potrzebami i skutkowały (czasami) dziwnymi reakcjami. Dopiero rozeznanie tego i „przepracowanie” pozwala na zmianę. Wtedy możesz zyskać nowe spojrzenie i rozumienie oraz uświadomić sobie, że “tylko” przegapiłeś sygnał. Bez nadmiarowych interpretacji czy głupich reakcji, ale z pełną odpowiedzialnością za swoje myśli, uczucia i czyny. Taki stan rozumienia i swoistej akceptacji (bez cech użalania się nad sobą czy wygórowanych wymagań) ułatwia osiąganie celów w życiu. I w tradingu również.

Marta Sokołowska

Psychoterapeuta z bogatym doświadczeniem zawodowym. Traderka korzystająca z wskazówek Niala Fullera. Opracuje ćwiczenia z psychologii tradingu oraz diagnostykę psychologicznych uwarunkowań tradingu.