Tytułowe słowa, których autorem jest George Bernard Shaw (irlandzki dramaturg i prozaik) są niejako podsumowaniem dywagacji i dyskusji, jakie ostatnio przyszło mi prowadzić z różnymi osobami. Rozmowy te zazwyczaj nie dotyczyły tradingu samego w sobie, ale odwagi do przyjęcia odpowiedzialności za swoje życie i gotowości kierowania nim. Jednak myślę, że w odniesieniu do inwestowania zagadnienie odpowiadania za swoje czyny też ma ogromne znaczenie. Pisałam o tym ostatnio i odpowiedzialność wymieniłam jako pierwszą. Myślę, że większość z wymienionych w przywołanym tekście cech ułatwia realizację celów życiowych w ogóle, więc warto się nad nimi zastanowić. W najbliższym czasie spróbuję przyjrzeć im się dokładniej.

Na początek (bardzo poważnie) proponuję zastanowić się nad tym, czym w ogóle jest odpowiedzialność. Według „Słownika języka polskiego” odpowiedzialność to obowiązek moralny lub prawny odpowiadania za swoje lub czyjeś czyny. Wydaje mi się, że jeśli chodzi o odpowiedzialność za czyjeś czyny to dotyczy to głównie naszych dzieci do momentu, kiedy nie są one w stanie odpowiadać same za siebie. Mimo, że ten moment nie jest jakoś wyraźnie określony to większość rodziców intuicyjnie wyczuwa, na ile ich dziecko jest już odpowiedzialne. Oczywiście, odpowiedzialnym człowiek nie staje się z dnia na dzień. Rozwój odpowiedzialności to wieloletni i złożony proces. Od urodzenia do mniej więcej 2. roku życia dziecko zupełnie nie jest odpowiedzialne. Wtedy w 100% odpowiedzialni są za niego inni. Między 2. a 6. rokiem życia pojawiają się pierwsze zachowania przypominające te odpowiedzialne. Jednak daleko im do odpowiedzialnych gdyż wynikają raczej z chęci otrzymania nagrody niż z wewnętrznej potrzeby małego człowieka. Przykładem takich zachowań jest np. zgodne z instrukcją dorosłego czekanie na swoją kolej czy podanie psu wody albo posprzątanie klocków. Bardziej odpowiedzialne z wewnętrznych pobudek dziecko staje się w okresie wczesnoszkolnym (6-10 lat) - zazwyczaj zna już wtedy swoje obowiązki i stara się je realizować. Między 11. a 15. rokiem życia nastolatek zaczyna okazywać pierwsze przejawy osiągnięcia wyższego stopnia odpowiedzialności za własne sprawy. Młodzi ludzie uczą się głównie przez obserwacje - odpowiedzialności też. Kiedy rodzice dotrzymują słowa i sprawnie wykonują swoje obowiązki, w sposób niemalże niezauważalny dla dziecka wpajają mu przekonanie, że tak właśnie należy robić. Oczywiście poza modelowaniem potrzeba też rozmów o wartościach, zasadach, odpowiedzialności i wolności. Nie jest łatwo to wszystko zrozumieć, zharmonizować, a później wcielić w życie. Ale czas mija i chcąc nie chcąc większość nastolatków wkracza w dorosłe życie.

Dziś chciałabym właśnie skupić się na tej „dorosłej” gotowości do odpowiadania za siebie, swoje decyzje i działania. Dla wielu osób to przerażająca perspektywa. Niektórym kojarzy się z ograniczeniem wolności i ciężarem nałożonym na nich przez społeczeństwo. Erich Fromm w książce „O sztuce miłości" pisze tak: „Dzisiaj odpowiedzialność pojmuje się często jako coś narzuconego z zewnątrz, natomiast odpowiedzialność w swym prawdziwym znaczeniu jest aktem całkowicie dobrowolnym; jest moją potrzebą zaspokojenia wyrażonych i niewyrażonych potrzeb drugiej istoty ludzkiej. Być ’odpowiedzialnym’ znaczy być zdolnym i gotowym do ’odpowiadania' na ten apel.” Wydaje mi się jednak, że takie myślenie o odpowiedzialności nie jest zbyt popularne. Tendencja do „zwalania winy" na kogoś innego, zły los, pech i niesprzyjające okoliczności jest w człowieku mocno zakorzeniona. Dlatego w codziennym życiu bardzo często mamy skłonność do przesuwania odpowiedzialności na innych lub czynniki sytuacyjne („ moi rodzice mnie ograniczali” „ to wina rządu, że jest tak trudno żyć” „ bo zupa była za słona” i inne). To wygodne, bo wtedy nasz pozytywny obraz siebie pozostaje ochroniony. Dzięki temu czujemy się lepiej, jest nam lżej. Przynajmniej przez chwilę, ale to złudne uczucie. Unikanie odpowiedzialności nawet jeśli ma charakter mechanizmu obronnego nie pozwala na rozwój i osiąganie dojrzałości. Tylko świadoma postawa przyjęcia odpowiedzialności pozwala na kierowanie swoim życiem. Jak bowiem możemy je zmieniać, jeśli w ogóle nie czujemy się za nie odpowiedzialni? Możliwe, że w niektórych obszarach życia Ty również uchylasz się od odpowiedzialności… pomyśl o tym przez chwilę. Niestety kiedy zrzucasz winę na wszystko wokół i innych ludzi, nie masz siły sprawczej, żeby zmienić cokolwiek. Jesteś bezsilny czy bezsilna. Jeśli problemy w związku są z winy Twojego partnera czy partnerki („bo on jest taki egoistyczny” „a ona nie jest spontaniczna”), to nie możesz nic zrobić. Możesz tylko czekać, aż Twój partner czy partnerka się zmieni tak naprawdę nie zostawiając sobie nawet przestrzeni na to, żeby zastanowić się nad swoim udziałem w tym, co jest między wami. Biorąc odpowiedzialność za swoje życie odzyskujesz nad nim kontrolę. Zyskujesz również bezpośredni wpływ na to jak to życie wygląda. Biorąc odpowiedzialność za to co myślisz, czujesz i robisz zyskujesz poczucie, że wiele zależy od Ciebie. A więc masz wpływ, możesz w pewnym zakresie kreować rzeczywistość i przyszłość. Wtedy możesz poczuć, że to Ty się zdenerwowałeś (bo córka coś powiedziała, a nie ona Cię wyprowadziła z równowagi) albo wycofałaś (bo kolega prychnął na Twój komentarz). Możesz poczuć wtedy, że mało zarabiasz, bo na to się godzisz (a nie dlatego że jest zły rząd czy duże podatki). Jeśli decydujesz się wziąć odpowiedzialność ze swoje życie, możesz poczuć, że to co Cię spotyka jest w dużej mierze skutkiem Twoich decyzji. Wtedy Twoje sukcesy są odczuwalne jako podwójnie przyjemne (bo masz poczucie, że zależą od Ciebie). Ale odpowiedzialność oznacza też przyznanie do tego, że jest się w pewnym sensie sprawcą własnych niepowodzeń. To dużo mniej przyjemna strona odpowiedzialności. I dużo osób tego właśnie unika.

Podczas prowadzonych przeze mnie rozmów o odpowiedzialności zazwyczaj wyłania się kilka obszarów dotyczących myślenia o tym, na ile rzeczywiście jest się odpowiedzialnym za to, co ma się w swoim życiu (co nas spotyka albo czego nam brakuje). O ile dość łatwo wykazać, że każdy z nas jest odpowiedzialny za to co czuje i myśli, o tyle np. w kwestii zdarzeń losowych nie jest to już takie proste. Ale może po kolei. Jesteśmy odpowiedzialni za to co myślimy, bo przecież myśli są wytworem naszego umysłu. Biorąc odpowiedzialność za to co myślimy, zyskujemy wpływ na nasze myśli i możliwość kierowania nimi. Dzięki temu zyskujemy również możliwość wpływania na nasze przeżycia emocjonalne. Bo przecież jest tak, że to ja reaguję smutkiem albo złością. Nikt inny tego nie robi. Ja pozwalam na to, żeby działania innych albo ich słowa wywołały we mnie określoną emocję i ja odpowiadam za to, jak długo będzie ona trwała. Taka postawa daje mi wolność i nie pozwala innym mieć kontroli nad moim samopoczuciem. I z drugiej strony, jeśli uważam, że jestem rozdrażniona, bo jest zła pogoda albo dopadła mnie z tego powodu melancholia, to w pewien sposób pozwalam sterować sobą takiemu zjawisku, jakim jest pogoda. Nie ujmując oczywiście znaczenia zewnętrznym okolicznościom dla zabarwiania naszego samopoczucia, największe znaczenie ma dlań nasza własna aktywność. Ponosimy odpowiedzialność również za relacje z innymi - jesteśmy bowiem kluczowym elementem każdej istniejącej z drugim człowiekiem relacji, mamy niejako połowę wkładu w tę relację oraz połowę wpływu na to, jak ta relacja wygląda. Jeśli więc mam tego świadomość, mogę działać na rzecz poprawy czy zacieśnienia więzi albo dążyć do jej rozluźnienia. Jesteśmy też odpowiedzialni za własne możliwości. J.P. Sartre (powieściopisarz, filozof egzystencjalista) powiedział: „Nie to jest ważne, co ze mną zrobiono, lecz to, co ja sam zrobiłem z tym, co ze mną zrobiono.” Ten cytat oznacza według mnie, że jednak w dużej mierze jest się kowalem swego losu. Każdy ma jakąś historię, jakichś rodziców albo jakiś dom, jakieś doświadczenia szkolne i z rówieśnikami. Rzadko kiedy bywają one we wszystkich tych płaszczyznach idealne. Ale to wcale nie znaczy, że całe moje życie ma być kiepskie. Jesteśmy zatem odpowiedzialni za to, jak wygląda nasza teraźniejszość i przyszłość. Bardzo dużo zależy od nas samych, od tego, ile wysiłku wkładamy w działania, jak bardzo mocno zależy nam na realizacji określonego celu. Intrygująca kwestia odpowiedzialności w obszarze zdarzeń losowych (np. wypadek czy choroba) wymaga postawienia sobie pytania o to, na co mamy wówczas wpływ. Zazwyczaj nie na samo zdarzenie, ale na własną reakcję, która pojawia się w odpowiedzi na daną sytuację. Myślę, że to tylko niektóre z kwestii związanych z odpowiedzialnością. Chciałam jednak nakreślić taki obszar tego zagadnienia (choć na pewno niewyczerpujący tematu), by w nim osadzić w pewien sposób treść następnego tekstu tematycznie zawężonego już do odpowiedzialności za własny trading.

Marta Sokołowska

Psychoterapeuta z bogatym doświadczeniem zawodowym. Traderka korzystająca z wskazówek Niala Fullera. Opracuje ćwiczenia z psychologii tradingu oraz diagnostykę psychologicznych uwarunkowań tradingu.