Dwa słowa o TJS – Trading Jam Session

Gdzieś bodaj w ostatnim kwartale 2015 zacząłem odczuwać niedosyt z korzystania z blogów (prawdopodobnie było to również powiązane z pogorszeniem wyników po tym, jak wyszedłem nad kreskę), trafiłem na nagrania z TJS – obecnie to dział goście specjalni.

Z mojego doświadczenia mogę śmiało powiedzieć, że wpływ TJS na mój handel był raczej negatywny i przyniósł więcej szkody niż pożytku. Wróciłem do stosowania wskaźników, zmieniałem interwały czasowe częściej niż kobiety rękawiczki. Od razu dodam, że to dziwne, bo nawet obecnie uważam to za bardzo interesującą inicjatywę. Tylko mam podobnie odczucie, jak wcześniej z blogami, że coś mi tam nie pasuje. Ponieważ nie jestem częścią tej grupy i nie znam zależności, jakie w niej występują, to jednak obserwując samego Rafała podczas gry, zauważyłem pewną nerwowość, której nie chciałbym kopiować (nie wiem jak to wygląda obecnie).

Trudno jednak nie szukać wskazówek u osób, którym na rynku idzie. Gdzieś pod wpływem nagrań wpadłem na jedno z moich ostatnich rynkowych oświeceń (no może przedostatnie ;-)) próby zagrania RUN przy użyciu skryptu półautomatycznego, co w połączeniu z nieodpowiednim przestawieniem się później na Price Action spowodowało ostateczne wyczyszczenie rachunku.

Jeżeli coś jest do wszystkiego, to jest do niczego – więc jeżeli pokazuje się tyle różnych metod gry, nie wskazując, która jest dobra, która mniej, a której raczej lepiej unikać, trudno jest samemu wybrać najlepszą. Ponieważ nie jestem dobrym testerem, to testowałem wszystko na sobie, na realu, bo gra na demo jest faux pas. Mimo przeczytanych książek, przez pryzmat których powinienem nie wpadać w takie pułapki.
Ostatecznie jednak pojawił się 65. TJS i facet, który wskazał pewną drogę i gdyby jeszcze nie 2 błędy, które pojawiły się po drodze, to mógłbym powiedzieć, że od ponad 3 miesięcy nie popełniłem żadnego błędu na FX – po prostu nie grałem.

Trudno mi ocenić TJS przez pryzmat samych nagrań, nie wiem co się w tej grupie dzieje, nie wiem wielu rzeczy. Wiem tylko, że mnie osobiście oglądanie nagrań nie dało nic, co mogłoby odkręcić lub wydobyć mnie z moich błędów. Natomiast wiele nagrań uważam za bardzo ciekawe i wartościowe, tylko gdzieś czegoś mi brakuje – taka moja subiektywna ocena. Odnoszę również wrażenie, że jest to grupa niewykorzystanego potencjału, który w niej niewątpliwie drzemie – może czeka przebudzenie.

Nowe rozdanie – z dziennika tradera – retrospekcja

Chciałbym zaprezentować Wam, jaki człowiek może być zagubiony, co ostatecznie powoduje, że staje się w pewien sposób świnią tradingową (artykuł Niala Fullera - Przestań handlować jak świnia). Na szczęście dla mnie i Was czytających te słowa, będzie można wyciągnąć wnioski, co może z człowiekiem nieświadomym i nieprzygotowanym zrobić gra na rynku.

28 grudzień 2015

Po kilku tygodniach główkowania i innych przemyśleń, postanowiłem przejść na rynek OTC. Główną i właściwie jedyną przyczyną porzucenia GPW, a dokładnie kontraktów terminowych na rzecz CFD jest płynność i dostępność. Dla GPW miałem tylko 2 - 3 kontrakty w miarę płynne, niestety często spready były większe niż mój SL i chociaż wiedziałem, że muszę poczekać, aż się zwężą, to jednak komfort takiego grania jest mocno ograniczony. Trochę mnie to męczyło.

31 grudzień 2015

Dzisiaj wpadłem w amok, dokonałem 6 transakcji na GBPUSD.

Wiem jedno i często sobie to powtarzam, iż nie jestem daytraderem i prawdopodobnie nigdy nim nie zostanę. Mam pewne przeczucie - bo pozycja nr 3 sama się nie otworzyła. Wiem też, że nie da rady, bym tak mocno przeżywał grę, na dłuższą metę tak się nie da. To drugi mój amok, kiedyś na FPKO coś podobnego przeżyłem.
Wniosek jest na pewno jeden - stoch nie daje mi przewagi na rynku, może jedynie potwierdzić lub obalić sygnał.

6 styczeń 2016

Ciężko było tej nocy dobrze się wyspać przy otwartej pozycji. Ustawiłem profit zgodnie ze wskazaniem rynku i mogę zastanowić się, jak odpocząć w dniu dzisiejszym.

9 styczeń 2016

System wejścia się zmienia, cały czas ewoluuje. Podstawa to D1 - wiele transakcji ostatnio opieram tylko na M15, ale wynika to z głodu doświadczenia i sukcesu. Powoli od tego odchodzę, bo jest to mocno absorbujące, czasochłonne i męczące - ma być nudno, a nie emocjonalnie!
Czyli D1 podstawa. Druga sprawa trend - podstawa. Dodatkowo taka moja mała teoria, jeżeli większość ludzi traci i ta większość to po prostu stado, które zawsze się myli - wniosek: graj przeciwko temu i tyle.
... staram się sprzedać na maksimum dnia, kupić na minimum - oczywiście w danej strefie czasowej, gram głównie 7:00 – 14:00.

11 styczeń 2016

...jest dzisiaj o czym pisać, bo zafundowałem sobie niezłe emocje.
Iście Hitchcockowski horror. Myślałem nad pewną koncepcją zajmowania pozycji. Wymyśliłem sobie, że przez krótki okres czasu nie będę ustawiać SL, np. 15 słupków M5. Sama koncepcja nie jest zła, o ile trzymamy się pewnych zasad. Moją zasadą było, że jeśli dwie zajęte pozycje przekroczą 30 zł straty, to kończę zagranie.
No to zobaczcie jak sobie z tym NIE poradziłem ;-).

Pierwszy wniosek, który mi się nasuwa, to prawdopodobnie nie powinienem schodzić poniżej M15. Poniżej za wiele się dzieje i chyba emocjonalnie to nie mój poziom. Natomiast grałem dzisiaj ze stoperem - dokładnie próbowałem zajmować pozycje, po 50 s malującej się świecy, o ile była na zielono (grałem S) i dość ciekawie mi to wychodziło.

14 styczeń 2016

Zacznijmy od zaległości ze wczoraj.

Sporo emocji miałem przez ostatnie dni, a właściwie odkąd przeszedłem na konto HFT(Fx). Nie do końca byłem przygotowany. Nadal może nie jestem, ale trudno nie zauważyć światła w tunelu. Miałem dwa dni, które mną wstrząsnęły, by trochę się zastanowić.
Dla mnie osobiście emocji było za dużo i pewnie jeszcze przez jakiś czas będzie. Pracuję nad tym, ale nie od razu Rzym zbudowano. Mimo wszystko na razie dopisuje mi szczęście. Jednak coś muszę zmienić.

Oczywiście gdybyśmy dokładnie przeanalizowali wszystko co do tej pory grałem, to wygląda to tak jakbym wziął TomiGana albo Uzi, zamknął oczy i zaczął strzelać - też widzę, że tak to wygląda. Niestety nim się wypracuje pewne praktyki, trochę człowiek się namęczy i wtopi kasy przy okazji. Bez pracy nie ma kołaczy. A ja dostrzegam w tym zgiełku emocji kilka dobrych rzeczy.

Podsumowując, poczekam na koniec miesiąca i będę wiedział, gdzie jestem oraz co dalej.

16 stycznia 2016

Minął 2 tydzień mojej zabawy na prawdziwym rynku. Był to chyba jak sięgam pamięcią najbardziej emocjonujący tydzień w historii, bo nawet strata na CEDC jakoś nie przypominam sobie, by była taka męcząca. Konto zubożało o 669,7 zł.

30 stycznia 2016

Przejdźmy do sedna.
Pierwszą sprawą, która od razu rzuca się w oczy, to liczba transakcji, które przeprowadziłem - 84, to stanowczo za dużo! Dla porównania przez ostatnie 6 miesięcy na GPW wykonałem w sumie około 62 zagrania. Tutaj od razu wniosek, że zbyt niskich interwałów używałem i to one mnie omamiły. Do tej pory grałem głównie H1, nie pamiętam, czy schodziłem w ostatnich dwóch miesiącach 2015 niżej. Dla mnie to katastrofa. Jednak nie sam interwał jest tutaj główną przyczyną tak dużej liczby transakcji, a to iż naciągałem system, a raczej olewałem go, próbując zająć pozycje i usprawiedliwić siebie, dlaczego to robię.

Drugą sprawą jest to, iż od czasu zmiany GPW na Forex, gdzieś pojawiło się dużo emocji, które powodowały u mnie często dosłownie ból głowy. Bardzo negatywnie na mnie to wpływało. Często nie spałem dobrze, co musiało odbić się na tym, co robiłem. Mogę w tym miejscu zacytować "Uniwersalne zasady spekulacji":
"Zasada maksimum przeciwności gwarantuje, że rynek zrobi wszystko, by cię do siebie zniechęcić i odebrać ci resztki komfortu. ... Że znajdziesz się na padole cierpienia. Kiedy tracisz pieniądze, będziesz cierpieć. Kiedy zarobisz pieniądze, będziesz cierpieć, myśląc o tym, o ile więcej mógłbyś zarobić..."
Więc nie powinno to być dla mnie nic nowego i powinienem być na to przygotowany.

Trudno mi odpowiedzieć, na ile pozycja nr 10 (2016.01.05 09:10:18 sell 0.10 audusd) mogła wpłynąć na moje późniejsze działania. Natomiast po 10 dniach pojawił się wirtualny zysk, równy prawie połowie mojej pensji i na pewno różne myśli pojawiały mi się w głowie.
Była to mega huśtawka nastrojów, gdzie z jednej strony udało mi się trafić dobry ruch, a z drugiej grałem jak osoba niemająca żadnego systemu. Wszystko wydaje się nie mieć żadnej podstawy. Raczej nie życzę nikomu takich wahań.
Dodatkowo przy tak dużej liczbie transakcji trafiłem tylko 9 razy. Skuteczność to zaledwie 10,7 %. Zawsze miałem niską skuteczność, dlatego próbowałem zagrań ze STS, by coś zmienić, ale to nic nie pomogło, a jedynie pogorszyło sprawę.

25 luty 2016

Dzisiaj mam nadzieję raz na zawsze pożegnałem się z M1, a przynajmniej w ujęciu manualnym. Prawie 25 zagrań robi swoje i przynajmniej odarło mnie ze złudzeń, iż to nie mój interwał do grania - chyba, że chcę dalej tracić i emocjonować się za bardzo.
Po przejściu na M15 od razu łatwiej się gra.

26 luty 2016

Sporo dzisiaj poświęciłem czasu na EA, które wspomoże mnie w spekulacji i ochroni przed Overtrading (nadmierna aktywność w zawieraniu transakcji). Wczoraj dojechałem do 29 transakcji.

1 marca 2016

Pierwszą sprawą nad którą będę pracować, to obniżenie liczby transakcji. Jest ich za dużo i często powodują niepotrzebne emocje. Właśnie opracowuję sobie prosty wskaźnik, który powinien mi w tym pomóc.

Kilka prawd, które udało mi się zapisać i wyczytać z mojego dziennika papierowego.
1. Muszę oduczyć się szukania na siłę możliwości wejścia - rynek sam mi je pokaże
2. Rynek uczy, by być cierpliwym (nieraz to pokazał)
3. Rynek często daje nam kilka szans
4. Nie mogę grać bez zabezpieczenia SL, po prostu u mnie to nie działa! Chyba, że chcę sobie podnieść ciśnienie...
5. Nietrzymanie się systemu powoduje złe samopoczucie - szkoda zdrowia i marnowania energii
6. Nie trzymając się systemu nie poprawię skuteczności
7. Muszę nauczyć się przegrywać, bo to nawet w życiu nie jest nic złego
8. Spokój to klucz do sukcesu
9. Jeżeli nie koncentruję się tylko na rynku (inaczej jeśli nie ślęczę przed monitorem z wykresem dłużej niż 15 min), mniej gram, czuję się lepiej. Mam więcej czasu na inne sprawy i rzeczy, lżejszą głowę.

A dzisiejsze doświadczenia pokazują jeszcze, że zamykanie w moim przypadku pozycji z ręki jest kiepski rozwiązaniem - rynek nie dał informacji, że trzeba tego dokonać.

Odpowiedź jednego z forumowiczów na to co napisałem wyżej:

Hej. dalej przechodzę to wszystko o czym piszesz ale mam wrażenie, że już jestem ileś dopłaconych depozytów dalej :)

Wszystko, to co napisałeś w punktach, to prawda. Ja to też doskonale wiem. Problemem, ale to przeogromnym problemem jest wdrożenie tego w życie.

22 marca 2016

Niestety kolejny raz przytrafił mi się chaos. W piątek 18.03, zaczęło się od drobnej frustracji, po 6 min. wyleciałem na SL. Nie mam nic przeciwko traceniu, ale jeżeli dzieje się to w krótkim czasie, to znaczy, że źle oceniłem sytuację. Dodatkowo rynek poszedł w moją stronę, ale później. Co spowodowało, że później w ciągu godziny otwarłem 5 pozycji i miałem przy tym farta, załapałem się na pociąg, który właśnie odjechał. O godz. 13:47 dzwonię, by pochwalić się, że właśnie wyszedłem na plus, od początku gry na Forex. Po czym po kolejnych 30 min. o godz. 14:15 zaliczam drugą stratę. Więc pozostaje spróbować to jakoś odrobić. Tak wyglądało zajęcie pozycji i ich ostateczny wynik.

Niestety ogólnie nie mogę być zadowolony, bo było za dużo, stanowczo za dużo emocji. Natomiast udało mi się już poczynić pewne kroki, by coś poprawić przy EA i wskaźnikach.

Co dalej to nie ukrywam sam nie do końca wiem, bo na dłuższą metę tego typu emocje mnie wykończą, co mi się nie uśmiecha. Na razie wiem, że potrzebuję dużo zagrań zgodnych z moimi założeniami i na tym się skupię.
Na szczęście sporo mogę zrobić w MQL, więc w tym przypadku droga wydaje się łatwiejsza. Można by rzec, że właśnie zaczynam wszystko od nowa, z bagażem tego co doświadczyłem przez 3 miesiące.

2 kwiecień 2016

Mój pierwszy Nokdaun.

Czy się podniosę? U mnie nadzieja umiera ostatnia, a kasy jest akurat by nadal walczyć. Jak już widać nie jestem daytraderem, chociaż kilka dobrych transakcji zrobiłem. Niestety przytłaczająca liczba to totalne pudła i niewypały.

Na szczęście jestem dobrym programistą. Ostatni tydzień to gra głównie manualna (ręczna). Gdzieś urodziło mi się takie przeświadczenie, iż EA mnie ogranicza i lepiej zrobię to ręcznie. Wyniki sami widzicie.

Do tej pory zmian było tak dużo, bo cały czas mi nie szło tak, jakbym chciał i cały czas próbowałem coś poprawić, zmieniać, a to nic nie dawało - emocji i tak było za dużo.

Jestem o krok od spełnienia swoich marzeń i o pół kroku od zakończenia przygody z Forex - sam bym chciał wiedzieć, jak to się zakończy.

17 czerwca 2016

Brutalna statystyka mojej gry na Forex

Na początku było fajnie... Nie, to nieprawda, już po pierwszym miesiącu było do dupy! Nie przeanalizowałem swoich zagrań, nie zobaczyłem, iż cofnąłem się ze swoim systemem (nie przestrzegałem go). Ze statystyki wynika czarno na bialym - nie mam żadnego systemu/planu na wypadek, gdy coś nie gra!!!

Jakie wnioski

- nietrzymanie się systemu (planu, a najlepiej biznesplanu) prędzej czy później spowoduje utratę kapitału

- nie mając systemu można w losowy sposób wygenerować w krótkim okresie zyski - jednak może to mylnie wprowadzać w błąd ufając, że wszystko działa poprawnie

- brak dokładnej (by nie powiedzieć chirurgicznej) weryfikacji może skutkować brakiem wyciągania konkretnych wniosków - wiem, że coś nie gra, ale nie wiem gdzie szukać

- jeżeli pojawia się seria strat (tutaj ważne) każdy system pewnie będzie miał inną, ale warto jako pierwszy próg przyjąć serię 10 strat, należy sprawdzić, czy na pewno trzymamy się swojego systemu gry

- jeżeli nie wiesz co się dzieje (dlaczego tracisz), to nie masz planu transakcyjnego, planu na to, by zarabiać na Forex - każdy kto zbudował swój system potrafi sprawdzić, co jest w nim nie tak, gdy pojawią się błędy

- skupianie się na 2 - 3 sprawach (często nieistotnych) może przysłonić szerszy kontekst, tak skupiłem się na szukaniu interwału, na którym mam grać, że nie zauważyłem, iż to nie tutaj tkwi problem

- gdy ponosi się takie straty, zdenerwowanie jest mega i całkowicie niepotrzebne


No ale jak to się stało, że w ogóle rzuciłem okiem na to, jak minął kwartał. Przecież prowadziłem dziennik (i to 2 nawet). Niestety czasami, a właściwie często przychodzi moment, w którym trzeba się na chwilę zatrzymać. Gdy straciłem praktycznie wszystko, nie pozostało mi nic innego, jak się zatrzymać i zobaczyć, co się stało.

Postanowiłem przejrzeć edukacja/poczatkujacy-trader. Był taki moment w tym roku, że powiedziałem sobie, iż wszystko już wiem i nie potrzebuję więcej edukacji - jak widać myliłem się. Przeglądając większość artykułów, zacząłem aktualizować wiedzę, którą zdobyłem.

30 sierpień 2016

Po piątkowych i wczorajszych wyczynach, postanowiłem trochę zmienić w EA, by ograniczyć emocje.
Z mojego punktu widzenia najprostszą metodą ograniczenia emocji jest obniżenie wielkości pozycji. Dzięki temu mogę mieć również większy SL.

Kolejną moją przypadłością było ślęczenie nad wykresami, by to wyleczyć, postanowiłem grać tylko z H1. To już kolejny tekst, iż porzucam minutówki, ale mam nadzieję iż ostatni.

20 październik 2016

Następnie wziąłem łopatę (stoch 7,3,2) od Rafała Zaorskiego i zacząłem nią kopać.

1 grudzień 2016

Niestety z przykrością muszę stwierdzić, iż po 11 miesiącach osiągnąłem nowe minimum mojej krzywej kapitału. Co nasuwa dość oczywisty wniosek, iż Traderem Doskonałym raczej nie zostanę. Dokonałem ponad 1016 transakcji, o skuteczności w ostatnim czasie poniżej 10%. Ale to dopiero początek mojej zabawy z Fx. Oczywiście zabawy nie jako trader bo raczej nim nie zostanę, tylko jako programista.

18 stycznia 2017

Moje ostatnie zagranie manualne przyniosło mi ponad 800 pipsów zysku

Niestety została z niego jakaś 1/3 - bo popełniłem błąd puszczając psa (mój skrypt EA) bez smyczy, źle oceniłem sytuację i nie miałem SL. Może ważniejsze: nie miałem koncepcji na to zagranie i to mnie zgubiło.

Jestem pod wrażeniem ostatniego TJS z Zbigniewem Wieczorkiem i postanowiłem pójść za jego koncepcją.

8 luty 2017

No i stało się, wyczyściłem rachunek, to mój pierwszy raz. Ponad rok temu zacząłem z 3,2 tys., dzisiaj zostało mi 12,43 zł.

Jeżeli chodzi o samą stratę, oscylować będzie ona w okolicach 3 tys., bo wypłaciłem kilka razy trochę kasy. Ogólnie nie jest to jakaś wielka kwota i nie stanowiła ona ważnej części mojego budżetu - były to wolne środki. Jednak istotniejszy jest fakt, iż o wiele więcej wycierpiałem psychicznie, co pociągnęło wręcz ból fizyczny, oraz ogólne pogorszenie nastroju (np. źle sypiałem).
Obecnie nie ma sensu wchodzić w szczegóły, jednak mogę jedynie potwierdzić to, co wiem (i o czym pisze wiele ludzi), iż nie mając odpowiedniego przygotowania i solidnego treningu (nie mówiąc o biznesplanie) na rynku jest się świnią, a każda rynkowa świnia idzie na rzeź!

Pozostaje mi albo nauczyć się setupów PA (chociażby Niala) i dostosować się do natury rynku, albo kolejny raz zginąć przez czyszczenie kolejnych kont, a mam co czyścić, o czym pisałem wcześniej. Najlepszym rozwiązaniem byłby trening na demo, ale spróbuję jednak powalczyć na realu.

A dla Ciebie czytelniku, niech moja historia będzie dobrym przykładem, jak być świnią na rynku. Jeżeli Ty również nie zarabiasz, a szczególnie jeśli tracisz, to witaj w klubie rynkowych świń.

Teraźniejszość

Chciałem zwrócić uwagę na kilka rzeczy, które niby wyciągałem już we wnioskach przytoczonych wpisów, ale jednak mimo to się często przewijały. Praktycznie do końca gry zmagałem się z problemem interwałów. Zmagałem się też z pytaniem, czy używać wskaźników, bo jak komuś się udaje z nimi grać, to dlaczego mnie się nie ma udawać?

Jednak wszystko, co przeszedłem na rynku, na Forex jest mało ważne, gdy spojrzy się na to z innej perspektywy. Przede wszystkim uważam, że gdybym 10 – 20 % czasu, który poświęciłem na samo oglądanie wykresu, poświęcił na ćwiczenia, mógłbym być teraz w innym miejscu. Niestety na pewno też nabrałem jakiś złych nawyków, które może jeszcze wyjdą w praniu, o których nie wiem. Przeżyłem na rynku tak długo, bo miałem jakąś metodę zarządzania kapitałem – wielkością pozycji i nie grałem za wszystko. W większości czasu stosowałem SL, a gdy tylko próbowałem tego nie robić, to albo mocno obrywałem, albo jak to miało miejsce na końcu, ostatecznie wyczyściłem rachunek.

To jednak też jest mało ważne, bo zrozumiałem, że totalnie się pogubiłem. Co z tego, że dużo oglądałem, dużo czytałem, jeśli ostatecznie nie udało mi się wyciągnąć konkretnych wniosków i poprawić mojego sposobu gry, a właściwie naprawić go. Teraz tak sobie myślę, że pokpiłem mocno sprawę i trudno nie odnieść wrażenia, że jednak zmarnowałem mnóstwo czasu. Dodatkowo straciłem radość życia i spontaniczność oraz ugrzązłem w bagnie taplając się jak świnia.

Ciekawe jest to, że poznając PA od strony Niala za sprawą Zbyszka, chyba najwięcej razy przeczytałem i usłyszałem słowo overtrading, co gdzieś tam nawet mnie męczyło, a nie zauważyłem, że wpadłem w niego po uszy. Nawet myślałem, że mnie to nie dotyczy. Pisząc te słowa (cytując dziennik) mocno się zdziwiłem, jak długo walczyłem z M5, M1, M15 – próby używania wyższych interwałów i tak kończyły się schodzeniem niżej. A teraz patrząc na wykres dzienny mam wrażenie, jakby często na nim panował wielki chaos i szum.

Wiem, że pozostała tylko jedna droga – Tylko Price Action – jako droga dla normalnych ludzi!
Jestem również żywym przykładem na to, że na rynku Fx każda Twoja słabość zostanie spotęgowana, co doprowadzi Cię do zguby i nie koniecznie musi przejawiać się czyszczeniem konta!

Kolejny wpis z dziennika już niebawem.

Rafał Zając

Kochający mąż i ojciec. Z zawodu informatyk. Prywatnie amator sportu. Kierujący się w życiu zasadami etyki chrześcijańskiej.