W poprzednim artykule wspominałem o mini celach, które powinniśmy sobie wyznaczać jako kolejne etapy na drodze naszego osobistego rozwoju. Natomiast w 4. artykule „Dziennik tradera - moje 5 groszy” zwróciłem uwagę, że w wielu dziedzinach naszego życia musimy przejść etap nauki. Przecież czytacie te słowa, bo nauczyliście się czytać, a pisząc do Was też musiałem opanować tę sztukę. Ponieważ chcę być dobrym rzemieślnikiem inwestycyjnym, muszę opanować to rzemiosło. Mimo, że nie zapisałem sobie takiego mini celu wiedziałem, że będę chciał tworzyć ćwiczenia – spodobało mi się to.

Ćwiczenia 0.1 – na hurra

Z pewną formą ćwiczeń zetknąłem się już jakiś czas temu (jesień 2016). Niestety nie wywołała ona u mnie jakiejś głębszej refleksji. Podobnie jak ćwiczenia zawarte w książce – zrobiłem i przygotowałem je sobie, ale nie myślałem, że może warto by było pójść w tę stronę. Później trafiłem na nagrania Zbyszka Wieczorka, w którym była o nich mowa, ale nie było ich – nagrania prezentowały tylko temat artykułów Niala. Dopiero zetknięcie z wykładami i ćwiczeniami zaprezentowanymi tutaj na stronie dało szersze spojrzenie, jak mogłoby to wyglądać. Oczywiście pełny zapału i głodny sukcesu na miarę swoich możliwości zacząłem przerabiać ten temat. Okazało się jednak, że zaprezentowana forma mnie nie wystarcza. Trudno się robi linie horyzontalne na zdjęciu, trudno ustalić poziom wejścia, wyjścia. Można to oczywiście robić, ale mnie jako młodemu człowiekowi, który spędził wiele godzin grając w różne gry komputerowe, brakowało lepszej interakcji – między wykładowcą a uczniem, oraz po prostu chciałem by łatwiej się to robiło - ćwiczyło. Zachęcony przez Zbyszka, by samemu zrobić takie ćwiczenia, wykonałem aż 3 opracowania opierając się na tym, co sam miałem możliwość doświadczyć.

ĆWICZENIA PA 1 PDF

ĆWICZENIA PA1 PPTX

ĆWICZENIA PA2 PDF

ĆWICZENIA PA2 PPTX

ĆWICZENIA PA3 PDF

ĆWICZENIA PA3 PPTX

Trafiłem na ciekawy rodzaj symulatora, który mógłby pomóc w ćwiczeniach metody Price Action – został on dobrze opisany na stronach comparic.pl (https://comparic.pl/jak-dobrze-przetestowac-swoj-system/), a sam symulator jest do pobrania ze strony - https://socialtraderblog.wordpress.com/symulator/. Dzięki temu rozwiązaniu można samemu ćwiczyć swoje zagrania tak jak na platformie demo. Jest kilka mankamentów tego symulatora, ale dla wielu może on być ciekawą alternatywą na ćwiczenia. Ja jednak postanowiłem pójść inną drogą.

Ćwiczenia 0.5 – budowanie sposobu, by ćwiczyć zagrania Price Action

Dla mnie opisany wyżej symulator ma 2 wady, brak możliwości analizy wielointerwałowej oraz brak możliwości gry na świecach tygodniowych. O ile pierwsza wada jest do przełknięcia, bo nie potrafię jeszcze dobrze operować kilkoma interwałami, to jednak brak możliwości gry na świecach tygodniowych mnie mocno przeszkadza. Wiem, że Nial wiele razy i praktycznie na każdym kroku podkreśla, iż najważniejszym decyzyjnym interwałem powinien być interwał dzienny. Mnie jako osoby szukającej miejsca przy forexowym rzemieślniczym stole, taki układ (być może tylko obecnie) nie pasuje. Zacytuję Niala: „Dobrze przebadanym faktem jest, że traderzy grający na wysokich interwałach tj. H4, dzienny i tygodniowy, oraz trzymający swoje pozycje wiele dni, zarabiają więcej...” Nial również wspomina, by dobrze nauczyć się grać swoje setupy z wykresu dziennego, a potem ewentualnie schodzić na H4 i H1. Postanowiłem jednak pójść o krok dalej, albo cofnąć się o pół kroku wstecz i postawić na interwał tygodniowy jako podstawowy. Wynika to z tego, że przeglądam kilkanaście (gdy to pisałem liczba była większa, teraz jest mniej) walorów. Może powinno być ich jeszcze trochę mniej, ale w ostatecznej liczbie przeglądanych walorów pomógł mi artykuł Niala – My Favorites Markets To Trade and Why, nie trzeba znać angielskiego by wyciągnąć wnioski. Dodatkowo chcę większego spokoju i nauki spoglądania na kilka walorów, co docelowo powinno zaoszczędzić sporo czasu. Nie oznacza to, że nie będę korzystał z interwału dziennego, po prostu chcę inaczej do tego podejść, co wynika z mojego 4. filaru inwestowania – momencie wyjścia.

Obecnym moim pomysłem na ćwiczenia jest wybranie kompletnie nieznanego mi waloru. Jako pierwszy wybrałem parę NZDCAD, interwał tygodniowy. Czas startu (pierwsza prawie widoczna świeca na wykresie) to 1 styczeń 2010, a wykres prezentuje 76 świec tygodniowych. Ostatnia data to 16 styczeń 2011 – czyli mam przed oczami historię rynku z całego roku.

No to zobaczmy, co ja na tym wykresie widzę. Pierwszą sprawą, która od razu rzuca się w oczy, to to, że po roku czasu cena jest praktycznie w tym samym miejscu – obecnie to poziom 0,75xx. Widać również, że od początku 2010 roku kurs spadał aż do pin bara z tygodnia 16.06 – czyli pół roku spadków, z korektą po drodze. Od tego pin bara zaczął się rajd z 2 drobnymi korektami, który zakończył się ze świecą tygodnia 31.10. Później cena spadała z jedną korektą, by obecnie być w poziomie wyjścia sprzed roku.

Spróbujmy narysować poziomy horyzontalne opisujące tę historię. W tym miejscu zachęcam również Was do tego ćwiczenia, podałem wszystkie potrzebne informacje, by takie ćwiczenie wykonać.

Tak widzę poziomy horyzontalne, na które rynek reaguje.

Przed rozpoczęciem ćwiczeń przygotuję sobie jeszcze dziennik tradera w formie arkusza kalkulacyjnego oraz papierowej – tak jak robię to dla konta demo i będę robił dla rzeczywistych rachunków.
Każdego dnia w którym ćwiczę, analizuję 12 świec tygodniowych, robiąc to w taki sposób jakbym analizował rzeczywisty wykres. By wykres przesuwać o jedną świecę wystarczy nacisnąć klawisz „F12” (o ile wcześniej mamy wyłączoną funkcję – przewijanie wykresu <> przesuń wykres po zmianie ceny lub korzystamy z wykresu offline).

Dzień 1 ćwiczeń

Po pierwszej świecy zrozumiałem, że nie zauważyłem, iż znajdujemy się w zakresie świecy sygnalnej, która odbiła się od wsparcia 0.75, oraz że źle mam określony poziom 0.769 – prawdopodobnie nie jest istotny.

Po 12 świecach tak wyglądał wykres

Po kolejnych 4 świecach zagrałem na pin bara (NC-1), jednak zagranie nie zostało aktywowane.

Wnioski po pierwszym dniu ćwiczeń.
Źle analizowałem wykres, co skutkowało nie zauważeniem kilku sygnałów. Po 12 świecach tendencja jest spadkowa.

Dzień 2 ćwiczeń

Po dwóch kolejnych świecach mieliśmy taką sytuację. Ponieważ historia rynku pokazuje, że poziom 0,71 był często przebijany, to czekałem, aż do takiego przebicia dojdzie. Dlatego zignorowałem ten pin bar.

Jak widać rynek pokazał 2 pin bary tuż przed wsparciem 0,71, by potem objęciem bessy załatwić niecierpliwych. Następnie pojawiła się formacja przenikania, którą zignorowałem.

Rynek nie lubi, jak widać, jak się go ignoruje – wydaje mi się jednak, że nie było możliwości zagrania 50% zniesienia tej formacji.

Niestety później przypadkowo przesunął mi się wykres i zobaczyłem kilka świec do przodu, co spowodowało, że dalszą analizę zacząłem od tego momentu.

Podobnie jak poprzednio czekałem na przebicie poziomu – oporu 0,77

Później pojawiło się dla mnie zagranie.

I kolejne …

i jeszcze jedno …

Po wystąpieniu pierwszego sygnału NC-2 pojawiły się jeszcze 2, chociaż NC-3 to próba dołożenia pozycji (zwiększenia ryzyka) do sygnału, który nadal był aktywny. Przeszła mi przez głowę myśl, że jeżeli nie zejdziemy poniżej tego pierwszego pin bara (świeca matka inside bar), to może być krucho. Na koniec pojawiła się kolejna formacja inside bar, tym razem jako fałszywe wybicie dołem – NC4, zagrałem to na 50% zniesienia.

Rynek nie cofnął się i poszedł mocno w górę ponad poziom 0,8 – szkoda, że nie pomyślałem, iż świeca przebijająca poziom oporu 0,77 może być testowana jako powrót do 50% jej ruchu, co też można by było grać. Tak po prawie 10.-tygodniowej konsolidacji rynek ruszył do góry. Podobnie zastanawiam się nad świecą, która przebiła poziom 0,75, dla niej też było ponad 50% cofnięcie. Tylko, że dla niej ciężko byłoby myśleć, że może właśnie rozpoczęła się zmiana trendu.

Przy okazji dokonałem korekty, by zamiast tylko 12 świec, analizować jednak kwartał (3 kolejne miesiące).

UWAGA BŁĄD danych wykresu – gdy chwilę zastanawiałem się po ćwiczeniach o ich przebiegu, uderzyła mnie jedna rzecz – dlaczego między ostatnim tygodniem kwietnia a początkiem czerwca wystąpiła 10.-tygodniowa konsolidacja, przecież to niemożliwe! Miesiąc to minimalnie 4 tygodnie (luty - 28 dni), a maksymalnie do tego dodajemy 2 – 3 dni. Czyli nie ma miesiąca, który ma pięć pełnych tygodni. Gdy doszła do mnie ta oczywista prawda, trochę się z siebie uśmiałem. Niestety dość późno się zorientowałem. Poinformowałem brokera o tym fakcie, szczególnie że zauważyłem go też na innym instrumencie. A cała zabawa z ćwiczeniami pary walutowej NZDCAD skończyła się, nim jeszcze się zaczęła.
Na koniec dorzucam jeszcze zrzut z dziennika tradera dla ćwiczeń.

By nie tracić czasu na zbędne dywagacje i próby wyjaśnienia poprzedniej sytuacji, wybrałem inną nieznaną mi parę AUDNZD. Otworzyłem wykres w trybie offline – zakres danych od 31 stycznia 2010.

Przygotowanie – podobnie jak miało to miejsce wcześniej, do dyspozycji mam 76 świec - pierwszą (pin bar) widać w połowie.

Następnie wyznaczyłem poziomy horyzontalne i przesunąłem wykres o jedną świecę, by zakończyć bieżący miesiąc. Dzięki temu ćwiczenia zaczną się od 1.08.2011. W tym momencie, zachęcam Ciebie do wykonania samodzielnie tego ćwiczenia dalej, by nie być tylko biernym widzem. W razie problemów lub pytań dotyczących przygotowania wykresu piszcie w komentarzu.

Tak wygląda moja propozycja analizy price action – poziomy horyzontalne.

Dzień 1 – start 1.08.2011

Po pierwszym prawie miesiącu gry (świece tygodniowe czasami obejmują dwa miesiące) nie zauważyłem dla siebie żadnych sygnałów.

W podsumowaniu dla sierpnia napisałem: „reakcja na okno hossy 1,23(5-6), z historii rynku brak kluczowego poziomu – jesteśmy w przestrzeni między 1,28 a 1,21”

Niestety ponieważ po kilku świecach wyczułem, że rynek ten może się zachowywać w zbliżony sposób do wcześniej omawianej pary, dlatego postanowiłem przeskoczyć do daty 26.03.2012. Przy okazji skomentowałem to, co stało się na wykresie.

 

„Ostatni kwartał roku – wrzesień, to reakcja na opór 1,28 i cofnięcie do wsparcia 1,24 jako a’la pin bar z tygodnia 19.09 (sygnał) i spory ruch do góry przechodząc przez opór 1,28 i zatrzymując się w grudniu na oporze 1,32, by ostatecznie testując ten opór odbić się od niego tworząc sygnał pin bar (tydzień 12.12). Pierwszy kwartał 2012 to kontynuacja spadków z małym przystankiem na wsparciu 1,28, które zostało przełamane. Obecnie brak sygnałów”

Po kilku kolejnych świecach wykres wyglądał tak.

Zatrzymałem się tutaj, bo pojawił się dla mnie sygnał sprzedaży – pin bar (chociaż brak korpusu) i kolejna reakcja na opór 1,28. Zagrałem S: SL 1,286, KursKupna 1,2805 (50% zniesienia).

Zagranie zakończyło się stratą i minął miesiąc. Maj to silne wybicie prawie marubozu (W:14.05) i duże cofnięcie.

Czerwiec to kontynuacja spadku i przejście przez wsparcie 1,28 oraz - czego niestety nie zauważyłem - cofnięcie do oporu 1,28, co można było zagrać S. Ostatnia świeca miesiąca trochę komplikuje sprawę, bo mieliśmy okno bessy i reakcję ceny, trochę nie wiadomo dlaczego.

Dzień 2 – start 24.06.2012

Po kolejnych kilku świecach – miesiącu ruchu rynku, tak wyglądał wykres.

Tutaj jedna uwaga i kilka moich spostrzeżeń. Chciałem zagrać na tę pierwszą świecę przed rozpoczęciem ćwiczeń – dlaczego? Oto cytat z mojego dziennika do ćwiczeń: „Miesiąc czerwiec, zejście poniżej oporu 1,28 i reakcja na 50% zniesienia świecy miesiąca kwietnia, może warto grać B na ten sygnał. Tylko czy powinienem słuchać wyobraźni.”

Do zobrazowania tego cytatu niech posłuży ten wykres.

I jak widać reakcja była, czy to była reakcja na 50% zniesienia – być może. Jeżeli tak, to uważam, że obecny pin bar z wykresu zostanie rozjechany. Gdy pojawi się okazja, spróbuję zagrać B.

Długo nie musiałem czekać, po 2 tygodniach pojawił się sygnał, gdyby poprzednia świeca nie przyjęła formy niezdecydowania i miała mniejsze Low, zagrałbym ją jako grę w obszarze inside bar – świeca matka przed wystąpieniem pin bara, a tak musiałem czekać kolejny tydzień.

Następnie ponieważ pojawiła się zasłona, to zagrałem S. Jednak rynek nie cofnął się na 50% i zamknął pierwszą pozycje na SL. Potem był jeszcze retest, a cały miesiąc zakończył się przed wsparciem 1,28.

Tak skończył się kolejny dzień ćwiczeń, a rynek odjechał beze mnie. Przerobiłem kolejne trzy miesiące: lipiec-sierpień-wrzesień. Rynek dał czytelne sygnały i fajnie można było je zagrywać. Jednak sygnał z tygodnia 23.07 pin bar okazał się silniejszy niż wspomniany przeze mnie pin bar w ujęciu miesięcznym, który prawdopodobnie (nie mamy tego obrazu) był bez lokacji. Spowodował on korektę, ale jedynie do poziomu nowego oporu 1,301.

Dzień 3 – start 24.09.2012

Już kolejna świeca dała powód do analizy.

Nie zagrałem na tego pin bara, czekałem dalej.

Rynek poszedł do góry i pojawił się kolejny pin bar. Jak widać równie skuteczny.

Następnie mocna reakcja jako odbicie od poziomu 1,251.

Kolejny ciekawy sygnał i znów pin bar. Próbowałem grać na 50% jego zniesienia, ale cena się tak wysoko nie cofnęła.

2 świece dalej była świeca niezdecydowania – myślałem, że to a’la pin bar i próba utrzymania wsparcia 1,269. Jak widać się myliłem. Tak po kolejnych 3 miesiącach zakończyliśmy analizę 2012 roku. Z mojej statystyki nie ma się czym chwalić. Ustawiłem 5 zagrań, z czego 3 weszły i każda z nich była stratna.

Jeżeli R = 100, to straciłbym 300 zł.

Zachęcam Państwa do własnego ćwiczenia metod, które chcecie opanować, na pewno nie robi wam to krzywdy. Proszę również o Wasze przemyślenia odnośnie ćwiczeń oraz propozycji ich przerabiania.

Na koniec dorzucam ćwiczenia do końca 2014, bez komentarza.

ĆWICZENIA PRICE ACTION PDF

ĆWICZENIA PRICE ACTION PPTX

Burza myśli, nadmiar myślenia – moje R, interwał, zniechęcenie

Pod poprzednim artykułem ukazał się taki komentarz: Przemysław Falczyński - „Świątynia overthinkingu :)” - nie wiem czy świątynia, ale na pewno niezły bigos myślowy.

5 czerwca w poniedziałek zakończyłem ćwiczenia 2014 roku na prezentowanej wyżej parze. Udało mi się zagrać 2 transakcje, które spowodowały, że licząc całość historii wszystkich ćwiczeń zarobiłem 14,7 R. Niestety dopadła mnie też w tym dniu jakaś nostalgia. No bo prosta sprawa, gdyby R=100 zł, to przez okres ponad 2 lat zarobiłbym 1470 zł. Niestety, a może stety trafiłem też na blog Pana X, który w maju zarobił ponad 4000 zł netto. Nie wiem na ile i jak to porównanie wpłynęło na dalszy ciąg zdarzeń.
Drugą sprawą z tą związaną było ustalenie R – owszem w tej chwili nie ma potrzeby jeszcze mocno się na tym skupiać, bo nie gram na koncie rzeczywistym. Ale gdybym chciał z moich 14,7 R wyżyć, albo by chociaż było na rachunki, to R musiałoby być bardzo duże.

Kulminacją tego całego zamieszania jest analiza wieczorna 6 czerwca, gdzie notuję w dzienniku „Test H1” i zastanawiam się nad zagraniem S EU z TP 2R.

Widzę formację zasłony i 50% cofnięcie oraz malującą się wtedy świecę 23:00 (której ostateczny wygląd jest a’la pin bar – czarny). 40 minut przeglądam wykresy, a w głowie kotłuje się masa myśli. A może jakiś skrypt, a może 10 takich zagrań z H1, co da mi 20R (10x2R). Dopisuję do dziennika jedno słowo – czekam i idę spać. Gdybym zagrał po cenie rynkowej, SL wynosiłby około 167 pkt (16,7 pipsa).

Następnego dnia nie milkną echa myśli o grze H1 i odzie do forexowej chwały. Być może tą iliadę myśli przerywa grupa młodzieży wchodząca do autobusu i robiąc wielki rumor – prawdopodobnie jechali na wycieczkę. W tym tumulcie zadaję sobie kilka pytań:

czy opanowałem po mistrzowsku chociaż jeden tylko setup? - NIE
czy jestem odnoszącym (w domyśle zarabiającym) sukcesy traderem? - NIE
czy przetestowałem (ćwiczyłem) ową koncepcję prze 10, 20, 50 zagrań ? - NIE
czy chcę w ten sposób mieć kontakt z rynkiem? - NIE
To skąd kur..a wziął się ten pomysł w mojej głowie? - nie potrafię jednoznacznie odpowiedzieć, skąd ta próba kolejnej zmiany, gdy jeszcze nawet nie udało mi się przećwiczyć jednej tylko pary walutowej na interwale tygodniowym do końca. Natomiast pojawiło się wiele koncepcji i myśli, jak pomóc sobie grając H1, np. usunę walory z GBP – bo nie będą mi potrzebne itp.

A przecież gdybym zamiast tych 5 lat ciągłych strat, zarobił przez ten okres chociaż 0,99 groszy, to byłbym w kwestii mentalno-psychicznej kontaktu z rynkiem wygranym - ochroniłem swój kapitał!

A potem słyszę na YT, czy czytam w komentarzach, że gra na demo to jest luzik i najlepiej od razu wskoczyć na real, by uczyć się … Co za brednie, ja ćwicząc, jedynie ćwicząc męczę się i podejmuję trud intelektualny o równie wysokim stopniu skupienia niż gra na rachunku rzeczywistym – OK, nie taki sam, ale równie wymagający… (lepiej na tym poprzestanę swój wywód).

Tak jak napisałem, trudno mi jednoznacznie i z całą pewnością ocenić, co się stało. Na pewno nuda (nadmiar czasu), na pewno chęć przyśpieszenia, na pewno dylematy czy na pewno dobrze wybrałem. To wszystko kumuluje się i projektuje w mojej głowie, powodując stratę czasu. Nieraz mówiłem mojej żonie - chciałbym to wszystko, ten nawał myśli wyłączyć jednym przyciskiem, przyciskiem jak z kuchenki mojej córki (zdjęcia w poprzednim artykule).

Znam tylko jedno antidotum – czas, odpowiednio przepracowany czas…

PS. Na EURUSD mieliśmy (7.06.2017) na tygodniowym negację pin bara i jeśli określony przeze mnie poziom jest poprawny, to powinniśmy jeszcze na tej parze zobaczyć ruch do góry.

 Analiza wielointerwałowa WIG20 – miesiąc, tydzień, dzień

Tak prezentuje się moja propozycja poziomów horyzontalnych i tylko dla 1990 mam pewne wątpliwości. Wykres prezentuje 7,5 lat rynku, począwszy od 2010. Na początku mieliśmy wzrosty przez ponad 1,5 roku do maja 2011. Następnie spadek od 2900 aż do 207x w 4 miesiące, by później 5 miesięcy poruszając się w konsoli – nie zaznaczyłem tego poziomu na wykresie – okolice okna bessy 242x. Odbicie nastąpiło od poziomu 2000 (1990) w czerwcu 2012. Była to reakcja 2 odbicie od poziomu 207x i zapoczątkowała kilkuletnią konsolę między 207x a 2600, która później w roku 2014 została zawężona między poziomami 251x a 228x. Ostatecznie po 3 odbiciu od poziomu 2510 w maju 2015 roku zaczął się rynek osuwać przez 9 miesięcy aż do 1710, z około 3 - miesięczną walką na poziomie 207x. Później nastąpiła 2 - miesięczna korekta pod poziom 1990 i powrót pod 1710, by po 6 miesiącach – konsoli balansowania przy 1710 i ku rozczarowaniu wielu inwestorów, którzy prognozowali atak na Grunwald poziom 1410, ruszyć do góry. Obecnie rynek zatrzymał się nad dolnym ograniczeniem wcześniejszej zwężonej konsolidacji na poziomie 228x. Tak w pewnym skrócie bez większych niuansów technicznych można by opisać to, co działo się przez ostatnie lata na rodzimym indeksie WIG20. Zobaczmy jak wyglądało to na wykresie tygodniowym patrząc wstecz od 1 stycznia 2014.

Czyli ten fragment rynku z dodaniem jeszcze 2 ostatnich świec roku 2013.

Interwał tygodniowy – początek wykresu - koniec listopada 2013, a ostatnia świeca to pierwsza świeca maja 2015, prawie 1,5 roku rynku – spokojnie wystarczy do analizy.

Załóżmy jednak, że nie znamy historii rynku z wyższego interwału, nie wiemy co było. Skorygowałbym wykres w taki sposób.

Ponieważ z tej historii rynku widać, że jesteśmy w konsoli, nie zaznaczam poziomu pośredniego. Na moje oko mógłby on być na poziomie 2370, jednak jestem konserwatywny i nie uznaję półśrodków – przecież chodzi o moją kasę. Wszyscy znamy wynik tej potyczki w kilkuletniej konsolidacji, ale czy moglibyśmy wykorzystując Price Action coś zagrać?

Przesunąłem wykres do końca 2015 roku i takie zaznaczyłem formacje PA, które rozpoznałem.

Nie było łatwo. Myślałem, że formacje będą bardziej czytelne. Zobaczmy, jak wyglądał rok 2016 aż do końca marca 2017.

W tym wypadku było znacznie lepiej, to co mnie się podobało w tym wykresie, to brak korekty poziomów horyzontalnych, idealnie się sprawdziły w tej analizie poziomy wcześniej wyznaczone. Owszem i w tym wypadku brakuje poziomu pośredniego, który mógłby być wyznaczony w obszarze sporego okna bessy na poziomie 1820 – 1860, ale i bez tego można by było sobie poradzić. Rynek 6 razy testował poziom 1700, by ostatecznie się od niego odbić – czas na zajęcie pozycji był, tylko czy nie uleglibyśmy zmęczeniu i zniechęceniu brakiem wyraźnego ruchu góra-dół.

Wiadomo, że fajnie się analizuje historię rynku, zawsze można wykazać, co by zadziałało. Nie zmienia to jednak faktu, że jakoś należy się uczyć. A gdy się chociaż raz przegrało pieniądze, to wiadomo też, że nie od razu warto ćwiczyć na koncie rzeczywistym. Na koniec chciałbym przyjrzeć się kilku incydentom, które miały miejsce podczas tej analizy z interwałów wyższych, by ocenić je z perspektywy interwału niższego, który powinien być decyzyjnym - interwału dziennego.

1. sierpień 2015

wykres – interwał dzienny

2. 10 styczeń 2016

interwał dzienny, ta sama sytuacja

3. Negacja pin bar marzec 2017 interwał miesięczny

interwał tygodniowy

interwał dzienny i pytanie do czytelników

Moja propozycja odpowiedzi

Dzięki tej spokojnej analizie właśnie przygotowałem sobie wykres indeksu WIG20 do pracy w przyszłości.

Zagrania Czerwiec

1.(10) Buy - 2017,06,07 23:09:48 EURUSD

interwał tygodniowy

interwał dzienny

rezultat zagrania – strata

2.(11) Buy 2017,06,07 23:20:55 EURJPY

interwał tygodniowy

interwał dzienny

rezultat zagrania – strata

3.(12) Sell 2017,06,08 23:37:25 [DJI30]

interwał tygodniowy

interwał dzienny

rezultat zagrania – brak środków na otwarcie zlecenia, gdyby nie to, byłaby strata

4.(13) Sell 2017,06,14 23:18:53 EURUSD

interwał tygodniowy

interwał dzienny

rezultat zagrania – brak cofnięcia

5.(14) Sell 2017,06,16 23:44:41 USDJPY

interwał dzienny

rezultat zagrania – strata

6.(15) S 2017,06,21 00:05:42 EURJPY

interwał dzienny

rezultat zagrania – strata

7.(15) S 2017,06,21 00:12:17 BRENT

interwał dzienny

rezultat zagrania – strata

Poza dwoma zagraniami nr 3 i 5 nie mogę powiedzieć, że nie grałem w oparciu o moją strategię odbicia od poziomu horyzontalnego, a mówiąc inaczej, grałem gdy cena znajdowała się w obrębie poziomu horyzontalnego. Mam wrażenie, że błędy które popełniłem wynikają z pewnych niuansów lub błędnej oceny sytuacji. Na pewno też brakuje stabilizacji, o czym była mowa w poprzednim punkcie.
Historia moich zagrań na razie jest kiepska.

Mogłoby się wydawać, że ten wykres jest wzrostowy, a faktycznie to tylko dopłata do rachunku powodowała ruch w górę. Na razie na 16 zagrań tylko jedno było dodatnie. Skuteczność to 7,69 %.

Podsumowanie czerwiec

Jeśli chodzi o moje postanowienia na ten miesiąc, to względnie dobrze udawało mi się czytać afirmacje i wykonywać ćwiczenia oczu. Prowadziłem listę kontrolną i do 20.06 solidnie to wygląda. Natomiast obecnie przebywam na urlopie i dlatego wykonuję tylko jedną czynność przy analizie wieczornej.

Niestety trudno mi będzie ćwiczyć dodatkowo, a już raczej o tworzeniu ćwiczeń nie ma co myśleć. Wynika to z tego, że dużo mi to czasu zajmuje, a w nadchodzących miesiącach będę koncentrował się na innych dziedzinach życia. Dlatego zostaje mi tylko trening na koncie demonstracyjnym.

Ze względu na niezły myślowy bigos postanowiłem też ostatecznie zmniejszyć liczbę przeglądanych walorów do 7. Wynika to też z faktu, że nie miałbym aż tak dużo gotówki, by równolegle zajmować pozycję na 3 – 4 walorach. W strategii wpisałem, by do czasu wyjścia na plus nie prowadzić więcej niż 2 – 3 pozycje. Badam również wielkość dla R, ponieważ nie wiem jaka będzie dla mnie optymalna, ale prawdopodobnie będzie to kwota z zakresu 100 – 300 zł.
Przy tej okazji na razie też ograniczę się do 2 interwałów – miesięczny i tygodniowy. Próbowałem ostatnio grać z interwału dziennego, ale chyba za wcześnie to dla mnie – chociaż bardzo bym chciał (może za bardzo).

Może wspomniane wcześniej 14 R, to za mało, by utrzymać rodzinę, ale wystarczające by wyjść na plus, a reszta przyjdzie z czasem. Gdzieś naszła mnie taka refleksja, że mam czas i pewnie minie kilka lat, by osiągnąć odpowiedni poziom. Refleksję tę podsumuję cytatem, na który ostatnio się natknąłem: „Często jednak jest nam trudno zawrócić z podjętej już drogi. Różnego rodzaju zapętlenia w naszym życiu stają się na tyle mocne, że boimy się powrotu lub nie chcemy przejść przez etap zmagania się z bólem.”

Na lipiec i sierpień skupię się na dwóch rzeczach:
1. Nic nie zmienianiu – 7 walorów, gra na odbicia i nauka czytania rynku, analiza tylko interwał miesięczny - tygodniowy
2. Zajęciu się życiem ;-) - będę miał trochę wolnego i mam nadzieję, że uda mi się go dobrze spożytkować

Fajnie jest wiedzieć, o co toczy się walka i dlaczego to wszystko, ta cała praca PA – Fx nie jest tak prosta… A może jest zbyt prosta, dlatego ją tak sobie gmatwamy...

Rafał Zając

Kochający mąż i ojciec. Z zawodu informatyk. Prywatnie amator sportu. Kierujący się w życiu zasadami etyki chrześcijańskiej.