*„SF – (fantastyka naukowa) – gatunek literacki … o fabule osnutej na przewidywaniach ...” - przypis Wikipedia.

Gdy już wiedziałem, że chcę zrobić sobie przerwę, by zgodnie z hasłem: „w zdrowym duchu zdrowe ciało” m. in. podbudować siebie i nabrać energii – po prostu odpocząć, to uświadomiłem sobie, że może pojawić się bardzo ciekawa okazja na parze USDJPY, o ile wybije z konsoli dołem. Poziom 109 na tym walorze stał się magiczny, a cały rynek mógł zmienić się w sporej wielkości trendową śnieżną kulę. Otoczenie temu sprzyjało, bo dolar osłabiał się do euro i funta. Przede mną pojawił się obraz cytryny, którą przy sprzyjających warunkach wystarczy wziąć w ręce i wycisnąć.
Słowa te w owym czasie stały się dla mnie małym proroctwem, chociaż wolałbym użyć innego trafniejszego sformułowania. Niestety nic jednak na to nie poradzę, że pisałem te słowa 2 lutego i stały się one antycypacją, gdy wystąpi założony warunek:
- Gdy gol wsp. 109, to zaczynam wyciskać cytrynę!

W cytrynowym transie – cytrynowe setupy

Douglas pisał, że możliwe jest osiągnięcie takiego stanu, w którym czuje się rynek i jest się po prostu w transie. Myślę, że jedną z cech tego stanu jest również osiągnięcie beztroski, o której również wspomniał jako o atucie tradera. Ważne, by nie mylić tutaj słowa i stanu beztroski z głupotą i bezmyślnością. Postanowiłem zaryzykować i wykorzystać fakt, który widziałem nieraz na wykresie – trend, który wypełnia kolejne przestrzenie rynkowe.
To jak potężny potrafi być trend, wiedzą osoby obserwujące trendy na walorach np. US30, CDRed, CCC czy Ropie od lipca 2017 r.
Założenie było proste jak budowa cepa. Każdego dnia, gdy rynek na to pozwala, otwieram jedną pozycję S i ustawiam 1,5 – 2 TP. W tygodniu otwieram tak maksymalnie 2 – 3 pozycje. W sprzyjających warunkach otworzyłbym maksymalnie 6 pozycji i wystawił się w najgorszym przypadku na 6R straty, mając jednak w głowie, że mam polisę ubezpieczeniową w postaci mojej pozycji nr 1 na tym właśnie rynku. Co w pewnym sensie (i skrócie) można by odczytać jako spekulacje udostępnionym przez rynek wirtualnym kapitałem.
Rynek zrobił to co zaplanowałem …

… a mnie udało się otworzyć tylko 2 pozycje zgodne z tym ruchem, ale nie odpowiadające opisanemu planowi.
6 lutego a`la pin bar - popełniam dość istotny błąd zamykając pozycję nr 1 będącą moją polisą i odwracam pozycję otwierając B. Następnie kolejnego dnia schodzę na H1, otwieram kolejną pozycję B na USDJPY, a 9 lutego pozycję B dla GBPUSD, by wieczorem przy analizie przekonać się, że wyparował mój zysk 4,5R i zostało 81,26 zł na waciki. Wtedy również dochodzi do mnie, że nie zrealizuję swojego marzenia o przerwie… chociaż nie same błędy były tego głównym powodem.
Nie boli mnie to, że straciłem lub nie zyskałem fury R, boli mnie to, że w dniu 6 lutego rozmawiałem z Piotrem i powiedziałem mu, że nie zamknę pozycji nr 1, po czym po rozmowie i przy analizie wieczornej zamykam ją (chyba) ze strachu. Mógłbym jednak zapytać siebie, czego ja się tutaj bałem…?

Poligon interwałowy i nadal science fiction (fantastyka, ale już nie naukowa)

Niestety jak pokazuję ostatnie wydarzenia, zdarza się, że sam sobie zaprzeczam i sam siebie okłamuję. Wiem, że nie robię tego celowo, ale jednak jest to poważny problem. Widać (czuję), że się miotam. Jak wspomniałem we wcześniejszych dziennikach, praktycznie zostały mi dwa problemy do rozwiązania:
1. Analiza na koniec dnia – czyli po 22:00,
2. oraz niewytłumaczalna chęć korzystania z interwału H1, H2, H4 etc.
W pierwszym przypadku mam o tyle problem, że wolę rano wstać niż siedzieć po nocach, bo nie mam kłopotów z rannym wstawaniem. Kolejną sprawą z tym związaną jest to, że wcześnie wstaję do pracy o 5:40. Niestety w ostatnim czasie wiele razy zdarzało mi się kłaść po 23 lub po północy. Taki stan powodował u mnie niewyspanie następnego dnia. Jeżeli jest się niewyspanym, to jest się bardziej podatnym na osłabienie, rozdrażnienie, co w konsekwencji mnie osobiście się nie podoba. Odbija się to niepotrzebnie na ludziach, którzy mnie otaczają, na ludziach, których kocham. Wydaje mi się, że właśnie stąd pojawia się u mnie chęć zmiany. Mój mózg próbuje rozwiązać ten problem.
Podejrzewam, że m.in. właśnie stąd bierze się moja chęć korzystania z interwału H1. Jednak dochodzę tutaj do sprzeczności, bo jeżeli udało mi się osiągnąć sukces mimo zmęczenia, to czemu nagle chcę zmieniać koncepcję z D1 na H1. Przecież chodzi tylko o to, by szybciej położyć się spać. Pod tym względem szkoda, że nie mieszkamy w strefie czasowej UTC+0 lub UTC-1 - wtedy analiza na koniec dnia byłaby dla mnie znośniejsza. Tutaj zazdroszczę Nialowi, bo on analizuje w idealnych warunkach - po przebudzeniu, po śniadaniu i po wypoczynku, a to w mojej ocenie bardzo pomaga.

Kombinując, pomyślałem o MT5, bo tak sobie założyłem, że wykorzystam interwał H2. Dlatego, że będę mógł spokojniej patrzeć na wykres co 2 h w godzinach rannych i o 21:00 wieczorem. Niestety nie dałem temu interwałowi za dużego pola manewru, by mógł pokazać swoje możliwości lub je obalić. Niestety doszedłem do takiej myśli, że te wszystkie interwały

są o kant dupy roztrzaskać i można by dodać do tego slogan z reklamy „a może frytki do tego”. Gdzieś próbując sobie to jakoś logicznie połączyć w całość postanowiłem pójść stroną nauki – układu SI. Nie ma tam niestety odpowiedzi na pytanie z jakich interwałów powinienem korzystać, ale jest jednostka czasu - sekunda. Idąc dalej pomyślałem, przecież jadąc samochodem prędkościomierz nie pokazuje mi 10 km/4h, ani 10 km/0,25h, pokazuje mi 10 km/h. Ponieważ ktoś mądrzejszy (nie posądzam go o to, by mógł być głupszy) ode mnie tak ustalił, to niech tak pozostanie. Jest 1 sekunda, 1 minuta, 1 godzina, 1 dzień, 1 tydzień, 1 miesiąc, 1 rok, a resztę możecie sobie wsadzić między bajki, a szczególnie w kontekście interwałów na platformie transakcyjnej. Oczywiście może znowu fantazjuję, ale przynajmniej próbuję jakoś zracjonalizować swoje podejście, więc niech będzie H1.
Dalej było tak, że 13 lutego zyskałem 2R, a 22 lutego 2,5R, a kwotowo zyskałem więcej niż przyniosła mi pozycja nr 1, a wystarczyły tylko 4 dni. Kurde powinienem się cieszyć, udało mi się odrobić stratę z nawiązką, ale poczułem smutek z tego, że 22 lutego nie mam wypracowanego odpowiedniego podejścia do rynku, a rynek podkłada mi pod nos iście szatańskie* okazje inwestycyjne.

*Szatan - „W Starym Testamencie pojęcie Szatana pojawia się w znaczeniu przeciwnik, nieprzyjaciel, przeszkoda na drodze. - przypis Wikipedia

Okiełznać siebie na interwale H1

Po początkowej euforii i spokoju, bo myślałem, że może to rozwiąże moje problemy, pojawiły się emocje, których nie chciałem. Po różnych perturbacjach postanowiłem, że spróbuję nie poddawać się zbytnio intuicji, a nade wszystko nie korzystać z poziomów horyzontalnych dla tego interwału. Zbyszek mówił, że każdy interwał ma swoją oddzielną historię rynku i pewnie H1 też ma, tylko co z tego, jak wystarczy odpowiednia analiza W1 i D1. Oczywiście trudno odrzucić całkowicie to co się widzi na wykresie H1 i pewnie to będzie mi stwarzać najwięcej kłopotów, ale spróbuję.
Po kilku dniach i wielu różnych emocjach postanowiłem olać niższe interwały. Kluczem było to, o czym nieraz pisałem, nie chcę i nie mam zamiaru ślęczeć nad monitorem i gapić się na wykresy jak cielę na malowane wrota. Mało tego, jestem święcie przekonany, że niektóre fajne setupy można zawierać z wyższego interwału, nawet W1. Zdaję sobie sprawę, że tutaj muszę pogodzić się z porażką, bo miałem nadzieję, że będę mógł sobie spokojnie pykać z H1. Nie, nie będę mógł i pewnie przez jakiś czas będzie to mój foreksowy szatan.
Tak między 6 a 26 lutego wykonałem kilka zupełnie niepotrzebnych prób korzystania z niższego interwału. Szkoda, bo niepotrzebnie straciłem znowu czas i przyplątały się emocje. Najdziwniejsze w tym wszystkim jest to, że equity (wirtualny wskaźnik dostępnych środków) ani razy nie spadł poniżej 9R kwoty, którą wpłaciłem. Nie chcę nawet myśleć, co by się stało, gdybym nie popełnił tych błędów.

Sygnały i ustawione setupy Price Action

Nie będę opisywał setupów, które popełniłem na H1 z dwóch powodów:
- nie chce mi się do tego wracać,
- nic mi to nie da, a Wam może zaszkodzić.
Rezultatem wykonania 11 setupów z wykorzystaniem H1 było uzyskanie skuteczności 40% i zysku 0,03 R.
Nim jednak zacząłem zabawę z H1, wykonałem 3 setupy.
Sygnał price action – setup nr 7 – pin bar bez lokacji.

Parametry: 2018,02,01 22:58:32 – S USDJPY SL 110,358 TP 107,121 KZ 109,279
Myślałem, że może to będzie takie cofnięcie pod 50% świecy tygodniowej oraz odrzucenie (maksa) od świecy matki z 26 lutego.
Strata – 0,93R
Sygnał price action – setup nr 8 – objęcie bessy.

Parametry: 2018,02,02 23:41:37 – B GBPUSD SL1,4355 TP 1,38186 KZ 1,41762
Niestety rynek nie cofnął się do 50% zniesienia tej świecy. Zlecenie nie zostało aktywowane.
Sygnał price action – setup nr 9 – pin bar.

Parametry: 2018,02,06 23:19:52 – B USDJPY SL 108,432 TP 111,3 KZ 109,595
Wydaje mi się, że popełniłem tutaj błąd - jak go często określam - semantyki, czyli źle zrozumiałem co się dzieje na wykresie. Owszem mamy pin bar jako 2. reakcję na poziom 109, ale jaki mamy ostatni aktywny sygnał price action? Jest nim wcześniejsza świeca objęcia bessy, która mogłaby się wydawać bez lokacji, a tak naprawdę wypełnia ona przestrzeń 110,2 – 109 i dopóki nie zostanie zanegowana ustawiamy S. Wydaje się to trochę wbrew logice, ale tutaj należało się posiłkować wyższym interwałem. Jak już chciałem to ustawić, powinienem zaplanować 2 ruchy:
- S – SL 110,5 KZ po cenie rynkowej
- B – SL 108,1 KZ 50% zniesienia lub poziom 109,1; chyba, że po cenie rynkowej, o ile relacja R/Z do poziomu 111,2 dała by 1,5R, bo inaczej było by to nieopłacalne.
Strata – 1,47R
Sygnał price action – setup nr 21 i 22 – a`la pin bar w środku konsoli.


Parametry: 2018,02,26 23:13:19 – S EURUSD SL 1,23658 TP 1,22098 KZ 1,23138
2018,02,26 23:16:07 – B EURUSD SL 1,22548 TP 1,24722 KZ 1,23169
W ferworze walki i zniesmaczony na H1 ustawiłem takie coś. Rynek był łaskawy dla mojego wyczynu. Zysk = 3,47R - 1,36R
Sygnał price action – setup nr 23 i 24 – pin bar i otwarte okno hossy – brak lokacji

Parametry: 2018,02,26 23:18:24 – S USDJPY SL 108,008 TP 104,2 KZ 106,945
2018,02,26 23:21:50 – B USDJPY SL 106,151 TP 108,581 KZ 106,961
Jak się udało raz, czemu by nie miało udać się drugi raz. Sęk w tym, że rynek nie płaci za to, że sobie coś wymarzymy.
Strata = 0,13R – 1,41R
Sygnał price action – setup nr 25 – objęcie bessy

Parametry: 2018,02,27 22:50:10 – S BRENT SL 67,7 TP 0 KZ 66,71
Ten setup mocno mnie podbudował i potwierdził, że nie muszę się grzebać w niższych interwałach.
Miałem trochę szczęścia, bo rynek podszedł praktycznie w punkt kursu zagrania, kilka punktów niżej i zlecenie nie byłoby aktywowane. Niestety nie miałem sprecyzowanego TP, mając nadzieję na ponowny test poziomu 62.
Zysk – 1,36R
Sygnał price action – setup nr 26 – a`la przenikanie i zamknięte okno bessy, grunt, że poprzednia świeca trzyma, tworząc świecę matki inside bar

Parametry: 2018,03,05 23:37:17 – B USDJPY SL 105,189 TP 107,196 KZ 105,856
To ciekawe, bo nie zdawałem sobie sprawy, że pozycja weszła. Następnego dnia widziałem, że zlecenie nie jest aktywne.
Zysk – 0,36R
Sygnał price action – setup nr 27 – a`la doji – ważniejsze było, że cena jest w rejonie 50% zniesienia świecy z poprzedniego tygodnia

Parametry: 2018,03,06 23:32:47 – S BRENT SL 66,8 TP 62 KZ 65,39
Bałem się ustawić SL tuż nad maksem tej świecy, która na koniec dnia bardziej przypominała pin bara.
Strata – 0,07R, zamknąłem na sygnale objęcia hossy kilka dni później.
Sygnał price action – setup nr 28 i 29 – pin bar

Parametry: 2018,03,07 23:08:39 – B USDJPY SL 105,396 TP 107,724 KZ 106,061
2018,03,07 23:09:48 – S USDJPY SL 106,511 TP 104,659 KZ 106,049
Uznałem, że ten pin bar jest fałszywy (nazywam takie muchomorami), ale by nie przeginać postanowiłem otworzyć pozycje w dwie strony – niech rynek rozstrzygnie. I tutaj przez przypadek zauważyłem, że pozycja nr 26 została aktywowana i przynosi zysk. Postanowiłem ją jednak zamknąć, bo gdybym wiedział, że jest aktywna, nie otwierałbym kolejnego B.
Strata = 1,16R + 1,23R

Sygnał price action – setup nr 30 – pin bar (faktycznie muchomor)

Parametry: 2018,03,15 22:46:34 – B USDJPY SL 105,389 TP 108,042 KZ 106,147
Kolejny pin bar w rejonie lokalnego wsparcia 105,75. Nazwałem go muchomorem, bo kolejnego dnia został teoretycznie wybity (gdyby ktoś SL dał poniżej jego minimum), a rynek dopiero później odbił.
Strata – 0,27R
Dodatkowo, chociaż to trudne mentalnie, można było ustawić taką jego negację.

Sygnał price action – setup nr 31 – objęcie bessy

Parametry: 2018,03,21 22:29:09 – S USDJPY SL 106,618 TP 103,9 KZ 105,945
Trudno uznać, że była tutaj jakaś lokacja, widziałem tylko, że rynek słabnie, bo nie potrafił po pin barze wykonać większego i wcześniej przeze mnie zakładanego ruchu.

 

Strata – 1,21R


Sygnał price action – setup nr 32 – objęcie hossy

Parametry: 2018,03,21 22:58:14 – B EURUSD SL 1,22268 TP 1,25328 KZ 1,23033
Jakoś nie miałem kłopotu z identyfikacją, chociaż obecnie mam trochę inaczej wyznaczone poziomy horyzontalne i sygnał nie jest tak czytelny. Dla mnie, gdy piszę te słowa, widzę zanegowanie wcześniejszego sygnału objęcia bessy.

 

Strata – 0,01R (BE)

Sygnał price action – setup nr 33 – zamknięcie okna hossy i a`la pin bar

Parametry: 2018,03,27 22:40:40 – B
BRENT SL 70,52 TP 67,87 KZ 69,46
Nie było cofnięcia, a o mały włos w jednym dniu transakcja by przyniosła zysk.


Podsumowując moje setupy mogę napisać jedno słowo - overtrading!!! Niestety wprawdzie 11 prób na H1 to nie jest jakoś szczególnie duża liczba, jednak w kontekście całości i tego, że ostatecznie nie chcę mieć takiego kontaktu z rynkiem, to wykonałem za dużo marnej jakości setupów!

 

 

Niech moc będzie z tobą*

Pierwszym wnioskiem, jaki narzuca mi się podczas pisania tych słów, jest to, że nie wystarczy mieć plan, a szczególnie gdy przeczy on pewnym zasadom, które były wcześniej wypracowywane. Inaczej mówiąc: jeżeli moją uwagę przykuwały sygnały price action na poziomach horyzontalnych, to nie mogę bez przygotowania nagle zaczynać mieszać w kluczowej kwestii, jaką jest ustawianie zlecenia pod zaistniały sygnał. Przedstawiona przeze mnie koncepcja wyciskania cytryny dla opisywanego czasu i pary USDJPY świetnie by się sprawdziła. Tylko, że nigdy czegoś takiego nie ćwiczyłem, a co za tym idzie mentalnie nie byłem na to przygotowany. Wraca tutaj kwestia ćwiczeń, których w tym roku za dużo nie zrobiłem – trochę z lenistwa, a trochę z overtradingu i poświęcania czasu na jego opanowanie.
Wraca temat ćwiczeń i tego, że efektem ubocznym pracy nad byciem odnoszącym sukcesy traderem jest zarabianie. Tutaj można posłużyć się przykładem sportowców – piłkarze, mimo że w tygodniu mogę rozegrać od 90 do 270 minut na boisku i tak więcej czasu poświęcają na trening, by utrzymywać dobrą dyspozycję. Z tego też powodu Nial co tydzień publikuje analizy.
Kolejną bardzo istotną rzeczą jest to, że jak już chciałem korzystać z H1, to bezwzględnie powinienem poćwiczyć (sprawdzić) na rachunku demo. Jeżeli mam jaką koncepcję, to powinienem ją najpierw sprawdzić i przetestować przez 1 – 3 miesiące, a później wkomponować w moją tradingową rutynę. Taki test dałby mi również odpowiedź, czy się do tego w ogóle nadaję i nie spowodowałby takiej huśtawki emocji i nastrojów, której nikomu nie życzę.
Mnie osobiście zastanawia to, że mimo pogubienia się w rynkowej rzeczywistości mój rachunek rzeczywisty nawet na moment nie stracił 1R. Odczytuję to jakby jakaś siła nie pozwoliła mi stracić nawet 1R kapitału na rachunku. Dla mnie to dziwne, ale też bardzo budujące, bo oznacza, że fundament mojej konstytucji tradera – ochrona kapitału działa! To pozwala mi z nadzieją patrzeć w przyszłość i na pracę którą wykonuję.
Ostatnią kwestią, którą chcę poruszyć jest to, że rynek mnie upokorzył. Uważam, że to bardzo dobrze, bo Pokora i jej nauka uchroni mnie przed przykrościami nie tylko w kontakcie z rynkiem. Szkoda tylko czasu, ale widocznie tak miało być. Dodatkowo, by ostatecznie być zdołowanym oglądam na YouTubie filmik, w którym pan X informuje mnie, że AT (i PA) jest nic nie warte i nie działa – lepiej bym kupił sobie dobrą monetę kolekcjonerską i sprzedawał, gdy będzie orzeł, a kupował, gdy wypadnie reszka. Trudne to były doświadczenia, ale jedynie moja krzywa kapitału na koniec roku pozwoli mi odnieść się do tej czy innej rewelacji zasłyszanej przeze mnie.
Na koniec zadałem sobie kilka pytań odnośnie nauki planowania i przewidywania przyszłych setupów na rynku:
- co musi się wydarzyć, by ustawić zlecenie?
- czy można z góry rozplanować i ustawić zlecenia?
- jakie warunki powinny zostać spełnione, by ustawić zlecenie?
- kiedy TP może być szersze niż jedna lub dwie przestrzenie rynkowe?
- kiedy ustawienie setupu w ciemno jest możliwe?


*„Niech Moc będzie z tobą” – słowa wypowiedziane przez Bena Kenobiego do Luke’a Skywalkera w filmie Nowa nadzieja. Sentencja jest powtarzana później przez wielu różnych bohaterów Gwiezdnych wojen.” – przypis Wikipedia

Rafał Zając

Kochający mąż i ojciec. Z zawodu informatyk. Prywatnie amator sportu. Kierujący się w życiu zasadami etyki chrześcijańskiej.